Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sentis. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sentis. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 9 czerwca 2013
|0025| Odmowa: i-can-see-it-in-yours-smile.blogspot.com
Odmawiam oceny wyżej wymienionego bloga, ponieważ został on usunięty.
czwartek, 16 maja 2013
|0035| make-some-memories.blogspot.com
Blog:
make-some-memories
Autor: Meeg
Oceniająca:
Sentis
1.Pierwsze wrażenie
Nie mam nic
przeciwko obcojęzycznym adresom, jednak wtedy, gdy znaczą coś naprawdę
ciekawego i przyciągającego po polsku. U Ciebie jest na odwrót. W wersji
angielskiej brzmi ładnie, natomiast w naszej już niekoniecznie. Tworzyć kilka
wspomnień? Nie jest to co prawda najgorsze, jednak dla mnie to zwyczajna
oczywistość, jeśli chodzi o znaczenie. W miarę łatwo można go zapamiętać, gdyż
dwa słowa zaczynają się od tej samej spółgłoski, co trochę ułatwia sprawę. Oddzielony
myślnikami, a więc w kwestii gramatycznej wychodzisz na prostą. Zostawiając ten
nieszczęsny link, przejdźmy dalej. Myślałam, że z belką wypadniesz lepiej, ale
się pomyliłam. Zwykłe powtórzenie adresu, ot co. Zero kreatywności. W dodatku, trzy
słowa zapisane z wielkiej litery, kiedy z dużej powinna być tylko początkowa,
reszta z małej. Dobrze, że na końcu kropki nie postawiłaś, bo wtedy jeszcze
gorzej by było.
Na razie jest
nie najlepiej, ale wszystko może się jeszcze zmienić.
3/5 pkt.
2. Grafika
Oślepłam! Nie,
jednak nie. Na początku chciałam napisać, że kolory są o wiele za jasne, jednak
po przyjrzeniu się doszłam do wniosku, że wcale takie nie są. Fakt, może i są kontrastujące
z czarnym, jednak nie na tyle, by w jakiś sposób to raziło. Także mogę
stwierdzić, że nagłówek podoba mi się. Jest delikatny, bez zbędnych elementów. Zdjęcia
dobrze dobrane. Jedynie zgrzyta mi to, że jest prostokątny. Rzuca się to w oczy
i nie wygląda ładnie, a potęgują to te
‘’nierówności’’, przez które tym bardziej to widać.
Tak poza tym, to
strasznie u Ciebie ciemno, wiesz? Strasznie, niemalże jak w jakiejś jaskini,
gdzie jedynym światłem jest ten nagłówek.
Oprócz tego nie
mam jakichś zastrzeżeń, jeśli chodzi o szablon, ale to nie dziwne, w końcu ja
się na tym nie znam. Dla mnie wystarczy estetyka i przejrzystość.
Ja wolę, gdy na
stronie głównej znajduje się jeden post, niżeli kilka. Wtedy jest o wiele
czytelniej, jednak to Twój wybór. Czcionka na tę chwilę jest dobra, jednak nie
rozumiem, dlaczego w pewnym momencie ją zmieniasz, a nawet kilka razy; a jeżeli
już to robisz, to powinnaś zrobić to tak, by ta sama wielkość i ten sam kolor
wyświetlał się we wszystkich postach.
10/15 pkt.
3. Treść
Fabuła
Posiadasz
dwadzieścia jeden rozdziałów, sporo, a więc moje uwagi:
Nastoletnia
Julia jest uczennicą liceum, ma
przyjaciół, uwielbia zespół One Direction, aż tu nagle okazuje się, dziwnym
trafem zresztą, że jej ukochany boysband
przyjeżdża do Polski! W dodatku do jej szkoły na bal! Następnie pan Tomlinson
na zabój zakochuje się w bohaterce. Ba, z wzajemnością! Wyznają sobie miłość i
nic nie może stanąć im na przeszkodzie. Zamierzają żyć długo i szczęśliwie. Tak
na marginesie, to strasznie szybko poleciałaś z tym zakochaniem, bo po dwóch,
jak nie po jednym miesiącu wyznają sobie miłość, ale o tym później.
To taki mały
spoiler. A teraz powiedz mi, jak to brzmi? Ja rozumiem, że jest to autorskie
opowiadanie, wytwór Twojej wyobraźni, ale błagam, ludzie, bądźmy realistami.
Czy taki przebieg wydarzeń mógłby mieć miejsce w prawdziwym świecie? Nie. Hm, chociaż szanse na spotkanie Justina
Biebera też są milionowe, więc. To wszystko jest dla mnie… za piękne. Jasne,
można się zakochać, nie piszę, że nie. Ale czy światowej sławy zespół mógłby
przyjechać do małego, mało znanego państwa,
w dodatku do szkoły na bal?
Liczę, że sama odpowiesz sobie na to pytanie.
Masz okropną
tendencję do naginania rzeczywistości, o czym wspomniałam. O to, co najbardziej
rzuciło mi się w oczy: One Direction nigdy, ale to nigdy nie paradowałoby sobie
po ulicy bez dziennikarzy jak wolne duchy. A jeśli już chciałaś zrobić z nich
normalnych chłopaków, mogłaś opisywać ich życie przed karierą. To byłaby jakaś
nowość.
Dodatkowo są
obcokrajowcami, więc wątpię, by tak po prostu pisali sobie na polskim
komunikatorze, jakim jest Gadu – Gadu. Oni nie wiedzą zapewne, co to jest. Co
ja piszę, na pewno nie wiedzą. Dalej, jakim cudem bohaterka nie rozpoznała ich
głosów, ich twarzy przed balem? No jak? To chyba ja nawet potrafiłabym zrobić,
a słyszałam ich dwie, góra trzy piosenki. Wydało mi się to śmieszne i
niepoważne. A z tymi coverami mnie najzwyczajniej rozbawiłaś. Pytam – jak? Jak
Julia, będąc wielką fanką 1D, nie wiedziała, że to ten zespół jest na scenie i śpiewa?
No jak? Powinnaś przed stworzeniem danej sytuacji zastanowić się, czy owa
mogłaby mieć miejsce w naszym świecie, a jeśli nie, po prostu ją wykreślić i
wymyślić bardziej realną. Bo jak to tak zostawiasz, to jest po prostu śmieszne,
odnoszę wtedy wrażenie, że nawet tego dobrze nie przemyślałaś.
Często
wprowadzasz sytuacje, później nie kończąc ich albo co najlepsze, poświęcając na
nią kilka zdań, nie więcej. Na przykład, bohaterka w pewnym momencie czuje
silne bóle brzucha, mdleje, i co? I nic. Ani razu o tym nie wspomniałaś ani nie
wyjaśniłaś. O, albo jeszcze jedno. Wiesz, myślę, że bardziej dałoby się opisać
tę scenę, gdy bohaterka poznaje, kim był człowiek ubrany w maskę, nieprawdaż?
Tutaj nie wystarczy mała odrobinka linijek, bo myślę, że to dość ważne
wydarzenie w tym opowiadaniu, i że grzechem było to tak zostawić. A przecież tyle mogłaś z tego
wyciągnąć.
Czytając Twoje
opowiadanie, czułam wielki niedosyt w kwestii opisów, jak i emocji. Szczególnie
chodzi mi o scenę, kiedy to zakochani wyznawali sobie miłość. Napisane zostało
to ‘’pusto’’, szczerze mówiąc, nic nie odczuwałam, a powinnam, prawda? Powinnam
przeżywać razem z bohaterką chwile radosne, jak i te smutne, a tego tu nie
było. Czułam się tak, jakbym czytała zwykłą notatkę – przeczytać, by
przeczytać. Szybko przelecieć to wzrokiem i zapomnieć. Także mam taką radę, a
mianowicie – staraj się wgłębiać w sytuację, wyobraź sobie, jakie Tobie uczucia
podczas niej by towarzyszyły, a potem przelej to na papier. To od Ciebie
zależy, jak my ją zobaczymy, a wierzę, że potrafisz zobrazować to tak, by było
to jak najbardziej namacalne.
Na tę chwilę
dużej oryginalności u Ciebie nie widzę. Coś tam niespotykanego pewnie jest, acz
niedużo. Na pewno pod wpływem chwili uda Ci się stworzyć jakąś oryginalną
sytuację, która jeszcze nie pojawiała się w żadnych opowiadaniach. Wystarczy
tylko chcieć.
Świat
przedstawiony
Wiemy, że rzecz
dzieje się w naszej ukochanej Polsce, a następnie we Francji, jak i Anglii.
Wszystko pięknie, cudownie, jednak miło by było, gdybyśmy dowiedzieli się nieco
więcej o tych państwach. Przecież są to całkiem różne, odmienne kraje. Być może
niektórzy wiedzą, jak wyglądają, być może tam byli, jednak ja do nich się nie
zaliczam. Chciałabym zobaczyć poszczególne miejsca w większej krasie, bardziej
barwnie. Nie piszę, że ma być to bardzo wiarygodny opis – od tego mamy
wyobraźnię, możesz dodać coś o siebie, w końcu to Twoje opowiadanie. Opisałaś
je nijako, bo jak można nazwać to inaczej, jeśli Francję opisałaś kilkoma
epitetami? Powinnaś przekazać nam wszystkie uczucia, jakie odczuwa bohater, co czuje, co widzi,
czego dotyka. Szkoda, że głównie skupiłaś się na akcji i przeżyciach głównej
bohaterki, zapominając przy okazji o możności stworzenia przyjemnej, a zarazem
pięknej atmosfery, jaką możesz zrobić dzięki opisom miejsc, sytuacji.
Bohaterowie
Zacznijmy od
głównej bohaterki, czyli Julii. W
zasadzie, to przez te dwadzieścia jeden rozdziały nie dowiedziałam się o niej
za wiele. Była dla mnie zupełnie obca, nie potrafiłam się z nią utożsamić. Jej
zachowanie często było mi niejasne, czasem zastanawiałam się, jak ona w danym
momencie mogła się w taki sposób zachować. Ogólnie wydała mi się
niedopracowana, potrzebuje większej uwagi. Tak jak pisałam, za dużo czasu
poświęcasz akcji – oczywiście, jest ważna, jednak nie wypada zapominać o tych,
zdaje się ‘’pobocznych’’, tych mniej ważnych rzeczach; przeciwnie, są tak samo istotne,
bo co mi z akcji, kiedy nie wiem nic o osobie, dzięki której to wszystko
przeżywam albo o świecie, jakim jest?
Julia nie
błyskała umiejętnością kojarzenia faktów ani inteligencją. Bo jak, na kurczaki,
można było ich nie rozpoznać? No jak? Będę przeżywać to całą ocenę, bo łapię
się za głowę i nie wiem, po prostu nie wiem i nie będę wiedziała. Nie będę.
O jej wyglądzie
też zbyt dużo nie wiem; prawda, opisałaś ją pokrótce w zakładce postaci, acz o
wyglądzie nie wspomniałaś prawie wcale – jedynie to, że podoba się chłopcom. A
to mi nie wystarczy.
Teraz przyszła
kolej na Louisa. Nie znam go zbyt dobrze,
jednak przez tę część opowiadania, gdzie systematycznie występował, nie
polubiłam go. Okropnie niezdecydowany. Zachowywał się infantylnie, chociaż ma
to pokrycie z tym, jak go opisałaś w postaciach. Więc tu się zgadza. Później pozostali członkowie One Direction.
Muszę przyznać, że najbardziej z nich polubiłam Nialla. Bardzo pozytywna
postać, wywoływała uśmiech na mych ustach. Na innych nie skupiłaś się bardzo,
aczkolwiek było kilka sytuacji, gdzie dałaś ich trochę poznać i można było ich
polubić.
Podsumowując, niektóre
charaktery naprawdę dobrze Ci wyszły, jednak by nie słodzić dodam, że musisz
ich dopracować tak, by były jeszcze bardziej przejrzyste i wiarygodne.
Opisy
Opisy są, a
zarówno ich nie ma. Jeśli opisami można nazwać kilkuzdaniowe lub nawet kilkuwyrazowe
wyrażenia. Te, które się pojawiły, nie były złe. Były w miarę, acz
niewystarczające. Przynajmniej według mnie. Brakowało mi tych dłuższych,
plastycznych, bardzo brakowało. To one głównie budują opowiadanie, a jeśli ich
nie ma? No właśnie. Te bardzo ważne wydarzenia w opowiadaniu opisałaś niewielką
ilością wyrazów, a tu aż się prosiło, by bardziej to rozbudować. Chcieliśmy to
wszystko zobaczyć Twoimi oczyma, bo to u Ciebie siedzi w głowie i Twoim
zadaniem jest, by to jak najlepiej nam pokazać. Ciekawą odmianą byłoby
wprowadzenie jakichś ciekawych metafor, czy też porównań, co bardzo wzbogaciło
by te nieszczęsne opisy, jak i również urozmaiciłoby treść. Reasumując – więcej
opisów. Więcej!
Dialogi
Dialogi wyszły
Ci nieco lepiej od opisów. Choć muszę przyznać, że nie wiem, czy byłabym w
stanie rozpoznać bez patrzenia na didaskalia, kto daną kwestię wypowiedział –
bohaterowie praktycznie odzywali się tak samo, bez żadnych wyróżniających ich
mowę elementów. O, a wracając do didaskaliów, to staraj się używać ich częściej,
dobrze? Miałam mały problem z odróżnianiem, kto był mówcą. W szczególności, gdy
rozmowa prowadzona była w grupie. Och, jeszcze jedno, pod względem
gramatycznym. Nie używaj w dialogach zaimków osobowych pisanych z wielkiej
liter. Tego używamy w korespondencji, a w opowiadaniach jest to niewymagane.
Także więc,
popracuj nad dialogami i postaraj się stworzyć dla każdego bohatera
charakterystyczny sposób wypowiadania się, a będzie dobrze.
Styl
Jedną z rzeczy,
która denerwowała mnie w Twoim stylu jest to, że często używałaś tych skrótów
popularnych wśród współczesnej młodzieży - na przykład: ‘’komp’’. Jasne, możesz
tak mówić, jednak pisać w opowiadaniu już nie. Czy widziałaś jakąkolwiek
książkę, gdzie właśnie takim ‘’slangiem’’ były określane przedmioty? Choć z
drugiej strony, może być to właśnie tym charakterystycznym elementem, który
mógłby wyróżniać mowę danej osoby; to byłby całkiem niezły pomysł, nie uważasz?
Dalej, tworzysz czasem
krótkie, a czasem wręcz bardzo długie zdania, przez co często sens jest
pomieszany. Staraj się tworzyć te pierwsze, dzięki czemu unikniesz przecinków,
z którym kulejesz. Twój styl jest pozbawiony wszelkich porównań i przenośni, o
czym napisałam Ci wyżej. Piszesz przejrzyście, bez żadnego ukrytego sensu, więc
nie musiałam się niczego domyślać. Nie używasz wyszukanego słownictwa, na co
dowodem właśnie są te słowa powyżej, ale nie tylko one. Zresztą widzę, kiedy
porównuję Twój styl od rozdziału pierwszego do ostatniego poprawił Ci się, z
czego jestem zadowolona.
32/60 pkt.
4.Poprawność
Masz dużo, bardzo
dużo błędów. Jeśli nie są to ortograficzne, to interpunkcyjne. Dlatego myślę,
czy nie rozsądną decyzją byłoby zatrudnienie bety?
Zwracaj uwagę na
przecinki. Zapominasz ich postawić przed prostymi wyrazami, takimi jak ‘’który’’.
Patrz też na powtórzenia i staraj się używać synonimów. Dialogi w pewnym
momencie też zapisujesz źle. Gdy didaskalia nie
nawiązują do mowy, piszemy je wielką
literą, natomiast na odwrót, małą.
Prolog
Zajęcia dłużyły się nie _miłosiernie, co chwila zerkałam na zegarek w
telefonie i odliczałam minuty do dzwonka.
Nie obyło się
bez złośliwej uwagi polonistki.
Oczywiście poszło o lekturę szkolną, której nikt nie przeczytał. Mimo niedawnego
rozpoczęcia roku szkolnego, już nauczyciele
zadawali dużo prac domowych.
Tak, tym faktem
było ogłoszenie wyników, czyli kto dostał się na
wymianę uczniowską. – wielkie
litery są tu zbędne.
Miałam nadzieję, ze w tych szczęśliwcach będę ja.
Jak się spodziewałam, rzuciło
się na nią pełno ludzi, ja stojąc
z boku poczekałam, aż cały tłum odejdzie, bym w spokoju mogła odnaleźć swoje dane.
No i nadszedł moment, w którym odnalazłam swoje nazwisko na kartce.
Jedyne co zrobiłam, to wydarłam się na całą szkołę, a ludzie na
korytarzu dziwnie się na mnie spojrzeli. – znaki diakrytyczne, znaki.
Zdziwiłam się, ponieważ nie
było podane, dokąd dokładnie jadę. – ‘’dokładnie’’ jest tu zbędne.
Obok mojego nazwiska była zamieszczona
informacja - dwa miesiące. – to nie matematyka, w języku polskim
liczby piszemy literami, nie cyframi.
Wymiana miała zacząć się
po balu jesiennym. Ach… Bal, z kim ja
pójdę?
Chociaż bardzo późno zaczęłam przygodę z
tą książką, to bardzo mnie zaciekawiła.
Skoro i tak nikt nie zaprosił mnie na zabawę, a na potańcówkę zazwyczaj chodzą pary, więc sama nie miałam po
co iść. – powtórzenie.
Po co mam patrzeć na ludzi śliniących się
po kątach, by nauczyciele nie widzieli?
Ale wszystko się zmieniło, bo...
Rozdział pierwszy
Wszyscy mówią, że
sprawiam wrażenie pilnej uczennicy, ale
to ja buntuję klasę, jednak
nigdy mi się nie obrywa.
Wystarczyłoby rzucić tekst:
To JAK IDZIEMY Z MATMY i gotowe. – tekstem zazwyczaj nie da się rzucić. Taki
układ zdania byłby prawidłowy:
Wystarczyłoby powiedzieć:
to jak, idziemy z matmy? I
gotowe.
Chociaż miałam wszystko_: kumpli, przyjaciółkę,
kochającą rodzinę, chodziłam do najlepszego liceum i byłam w szkolnej drużynie
siatkarskiej, to brakowało mi czegoś.
Na jakiejś durnej lekcji, zapowiedziano, że wszystkie treningi po lekcjach
są odwołane ze względu na potańcówkę, i że
odbędą się próby, aby każdy zatańczył perfekcyjnie poloneza. Po całym ględzeniu
dodano - obecność
obowiązkowa.
Z czego się miałam cieszyć?. Że nie
idę na bal, a muszę iść na próbę?. Że nie
będzie treningu siatkówki, _którą tak kocham?. Z tego co mi
wiadomo, wszyscy już maja pary, tylko nie ja. – nie rozumiem, po co po znaku zapytania
stawiasz kropkę. Oddzielaj też spacją przecinki od wyrazów.
Mrs. Palmer rozdała
zadania, nie zwracała uwagi na to, jak przydziela ludzi. – z tego co mi wiadomo, to polska szkoła,
tak?
- No super – pomyślałam. - Co
ja będę robić z tymi gamoniami?
Do balu zostało sześć
dni. – słownie.
Rozdział drugi
Nic nowego, pomyślałam.
I wiele
innych ciekawych rzeczy.
- Juliet powiedz mi, czy wybierasz się na
bal?- zapytał cicho i niepewnie Colin.
-Nie, nie mam z kim. A w ogóle po co mam
iść, skoro znowu temat miłosny? – odpowiedziałam z pogardą, a
jednocześnie ze smutkiem. Tak bardzo chciałam wybrać
się z nim na ten bal, ale to było pewne, że już dawno znalazł sobie
partnerkę. -A Ty wybierasz się na tą potańcówkę? - zapytałam się, a później uświadomiłam sobie, że to właśnie zadałam mu pytanie retoryczne.
-Jak taka ładna dziewczyna, nie została zaproszona na bal?- zapytał ze zdziwieniem,
a na jego twarzy dostrzec można było wypieki. – Tak, wybieram się, chociaż nadal
się waham. W ogóle nie wiem, czy opłaca się iść samemu na ten bal. - Kiedy wypowiadał ostatnie wyrazy, spojrzał na
mnie, a że akurat na niego patrzyłam, nasz wzrok spotkał się na jednej linii prostej. – to jeden z fragmentów w Twoim rozdziale. Kilka zdań, a
zobacz, ile masz błędów. Powtórzenia,
przecinki, źle zapisane dialogi.
Kiedy wszyscy ponownie zabrali się za wykonywanie
zadań im przydzielonych, Colin podszedł do mnie
i zapytał się,
czy nie miałabym ochoty pójść z nim na tę
imprezę. Oczywiście zgodziłam się, a w wnętrzu mnie a w moim wnętrzu, odbywał się teraz dziki
taniec radości. Wszyscy wokół zgromadzeni
zdziwili się, że mega popularny chłopak w szkole zaprosił taką małą i cichą
myszkę jak ja.
Oczywiście nie obyło się bez pytań mamy: co się
stało? Czy dobrze się czuję? Czy może coś brałam? I pytanie codzienne - czy wybieram
się na bal?. Oczekiwała raczej odpowiedzi negatywnej. ale jak jej odpowiedziałam, że jednak idę na
bal, to bardzo się ucieszyła, a jednocześnie zmartwiła.
Nie zwlekając już na nic, zabrałam się za robienie tych lekcji.
- Siema słonko, co
tam u ciebie? I co,
jednak wybierasz się na ten bal?- zapytała Clarisse, była bardzo ciekawa, czy zmieniłam zdanie.
-No hej,
kochanie. A wiesz, powiem Ci, że idę na bal. I nawet nie wiesz z kim.- Po tych
słowach na mojej twarzy pojawił się uśmiech.
- Z Co – Colinem?
- zapytała niepewnie.
- Taaak. - I w
tym momencie w słuchawce był jeden wielki pisk. –
Clarisse, ja muszę kończyć, bo jestem
zajęta, więc do później, bądź u mnie o dziewiętnastej.
- Jasne, do zobaczenia. - I się
rozłączyła.
Skończyłam lekcje trochę przed wyznaczoną godziną, więc miałam chwilę, aby sprawdzić, co nowego w świecie gwiazd.
To, co tam
ujrzałam, przeszło moje oczekiwania.
Chciałam
sprawdzić resztę rozdziałów, naprawdę. Ale później doszłam do wniosku, że jest tego
taki ogrom, że musiałabym skopiować Twoje całe rozdziały w pełni, aby wszystkie
błędy poprawić. Gdyby znalazły się tu wszystkie posty, zajęłoby to z
dwadzieścia kartek i ocena miałaby kolosalne rozmiary. Te wyżej, które tu
wypisałam, głównie powtarzają się, dlatego mam nadzieję, że dasz radę sama
pozostałe poprawić. A jeśli nie, to
napisz do mnie na pocztę, a spróbuję Cię nakierować.
5/20 pkt.
5.Ramki
Posiadasz pięć podstron,
z czego jedna jest niepotrzebna, chodzi mi tu o stronę główną, ponieważ
nagłówek sam nas na nią przenosi. Odhaczając, wchodzę w drugą. Są to informacje
o opowiadaniu. Mam jedno zapytanie – gdzie jest ten cytat na belce, bo nie
widzę? W belce masz nazwę bloga. Zakładka spełnia swoje zadanie. Mamy też
ciekawy opis fabuły. Dalej, bohaterowie. Masz ich za dużo, nie rozumiem, po co
opisywałaś postacie mniej ważne, które tylko sporadycznie pojawiały się w
opowiadaniu. Tworzy to niepotrzebny zamęt. Opisy bez większych zastrzeżeń,
jedyne, do czego mogę się przyczepić, to błędy w nich zawarte, ale o tym
później. Następne jest informowanie. Tu jest w porządku. Na końcu spam. Jej,
kolekcjonujesz go? Prawie sto komentarzy! Lepiej je usuń, bo kurz się pojawi.
Błędy w ramkach:
O opowiadaniu:
Niby nic zwyczajnego, a jednak. Julia nieświadoma niczego, zakochuje się w chłopaku, który jest sławny.
Czy pobyt na wymianie uczniowskiej
odmieni jej życie na dobre? Skoro wybrała życie u boku
sławnego piosenkarza. – to zdanie jest jakieś pozbawione sensu. Może
tak? To jedna z wielu propozycji.
Czy pobyt na wymianie uczniowskiej
odmieni jej życie na lepsze? Czy dobrze zrobiła, wybierając życie u boku
sławnego piosenkarza?
Czy jest gotowa, ujawnić się światu?
Czy dość młody związek jest na tyle silny, by wytrzymać wszystkie przeciwności losu?
Postacie:
Juliet:
Stara się,
by wziąć udział w wymianie uczniowskiej.
Mieszka w Polsce.
Clarisse:
Chociaż dużo chłopaków startuje do niej,
ona i tak woli być singielką, czeka na tego
jedynego. Nie-nawidzi, okresu, kiedy są wymiany
uczniowskie, ma złe wspomnienia.
Emma:
Sądzi, że jest mega popularna i każdy ją lubi.
Ma osiemnaście
lat.
Popularny, każda dziewczyna walczy o jego
względy, jednak on ma jednak już kogoś na oku,.
Jonathan:
Ma siedemnaście
lat, chodzi z Juliet do klasy, więc o wszystkim
informuje przyjaciela. Doskonale, wie, że Colin jest zakochany po uszy w dziewczynie.
Charlotte:
Ma
bogatych rodziców, dzięki czemu zawsze dostaje to,
czego sobie zażyczy.
Harry:
Jego aktualnym zajęciem, są koncerty po całym świecie.
Zayn:
Mieszka w Londynie, a pochodzi z Bradford.
Liam:
Wszyscy uważają go ,za najbardziej romantycznego chłopaka w zespole.
Adrien:
Osiemnastolatek pochodzący
z Londynu.
Hannah:
Lubi śpiewać i pozować do
zdjęć.
3/5 pkt.
6.Statystyka
Dużej ilości
spamu nie doszukałam się. Prawie otrzymujesz krytyki – no, może kilka
komentarzy można do niej zaliczyć. Rozmawiasz z komentującymi, co podoba mi
się. Tu jest dobrze.
4/5 pkt.
7.Inne
Brak.
8.Podsumowanie
Otrzymujesz 57 punktów na 115 możliwych, co daje
nam ocenę dostateczną. Reasumując,
Twoje opowiadanie nie należy do najlepszych, ale nie jest też najgorsze.
Pracuj, a będzie na pewno jeszcze lepiej. Życzę weny i zapału do pracy. Za
wszelkie błędy bardzo przepraszam, napiszcie mi je, a na pewno poprawię.
Z mojej strony
to koniec – koniec mojej pracy jako stażysta. Teraz zobaczymy, czy coś z tego
wyjdzie.
Do napisania,
może.
środa, 1 maja 2013
|0034| corka-glizdogona.blogspot.com
Blog: corka-glizdogona
Autor: Farfalla
Oceniająca: Sentis
1.Pierwsze
wrażenie
Córka Glizdogona. I
proszę, adres sygnalizuje, o czym będzie to opowiadanie. Od razu wiemy, że
będzie to historia o potyczkach głównej bohaterki z otaczającym jej światem.
Tylko czy wyłamiesz się ze schematu? Może to dobrze, może nie. Z pewnością
lepiej dla tych, którzy lubią wiedzieć, co ich czeka. Mnie natomiast taki układ
nie odpowiada, ponieważ uwielbiam linki skłonne do refleksji, a przy okazji
nakazujące do zadania pytania – o co tu chodzi? Co to znaczy? Tutaj nie musimy
się nawet zastanawiać, ponieważ jak na tacy mamy podane, czym to będzie.
Adres zdradza główny
wątek, którym z pewnością będzie historia owej córki Petera. Wiadomo, że jest
to fan fiction na podstawie Harry’ego Pottera, z czego niezmiernie się cieszę,
gdyż to mój ulubiony tom. Od strony technicznej - oddzielony myślnikiem, po polsku. Plusik.
Na belce cytat
Shakespeare’a. Myśl wartościowa, dająca do myślenia. Mam pewne przypuszczenia,
co do nawiązania jej do fabuły, jednak stuprocentową pewność będę miała po
zagłębieniu się w treść.
Jak na razie blog
prezentuje się nieźle, zobaczymy, czy będzie tak dalej.
4/5
pkt.
2.Grafika
Nagłówek bardzo, ale to
bardzo mi się podoba. O wiele bardziej niż wcześniejszy, tak na marginesie,
więc cieszę się, że go zmieniłaś. Nie rzucę się na Ciebie z powodu tego, że
jest nieruchomy, ponieważ w większości przypadków nie wychodzi to na dobre, ale
na Twoim blogu jest to na plus. Szkoda tylko, że jest tak duży – w mniejszym
wydaniu widać więcej szczegółów. Kolory dopasowane, minimalizm, co wprost uwielbiam
na szablonach. A u Ciebie jest go naprawdę dużo. Bo cóż tu jest? Kobieta,
zresztą bardzo ładna, jakieś kwiatki i napis. I co? I to. Trafiłaś w mój gust,
naprawdę. Oko się cieszy, gdy coś takiego widzi. Ach, jak ja tęskniłam za
takimi szablonami! Wszędzie gdzie nie spojrzę, nagłówki napaćkane stockami tak,
że szkoda gadać. Ale nie o tym.
Czcionka jest dobra,
Georgia, o rozmiarze normalnym. Kolor też w porządku, nie maże się w oczach.
Jedynym, co mi zgrzyta w tym szablonie jest tytuł postu. Proponuję zmienić na
inny kształt liter, gdyż ten nie czyta znaków diakrytycznych, przez co wygląda
to nieestetycznie.
A co mogę powiedzieć o dopasowaniu
do tematyki? Mamy kobietę, która zapewne ma być tą domniemaną córką Glizdogona.
Są kwiatki, za którymi dziewczyna się … Chowa? Możliwe, może nie chce, by ktoś dowiedział się, kim jest? Zastanawiające. Nie
dowiemy się więcej, póki nie przeczytamy rozdziałów. Szata graficzna jest jak
najbardziej na plus, co przyciąga uwagę czytelnika.
13/15
pkt.
3.Treść
Fabuła
Jak wspominałam wyżej,
jest to fanfick na podstawie Harry’ego Pottera. Z tego, co przeczytałam w
informacjach, główną bohaterką będzie Mandy, która jest właśnie córką naszego
Petera.
Jak wiemy, bardzo ciężko
znaleźć oryginalne fanfiction, ponieważ w Internecie aż kipi od nich. Wylewają
się na prawo i lewo. Cieszę się, że stworzyłaś całkiem niekanonicznego
bohatera, co stawia Cię w dobrym świetle. W końcu, nie poszłaś na łatwiznę i
nie zapożyczyłaś, jak na razie, wszystkiego od pani Rowling. Uwierz mi,
spotkałam się z wieloma fanowskimi wyobrażeniami - po rodzeństwo Harry’ego, aż
po dzieci Lunatyka i Łapy. Ale z córką Glizdogona nie spotkałam się jeszcze
nigdy.
Używasz perspektywy
trzeciej, co jest na pewno łatwiejsze od pierwszej. Wychodzi Ci ona naprawdę
dobrze, więc tu nie mam się do czego przeczepić. Dobrze, że co jakiś czas
wtrącasz odczucia innych bohaterów, co robisz umiejętnie i przyzwoicie się to
czyta. Za co duży plus, bo wiem, że jest to trudne do zrobienia tak, by tekst
był spójny.
Patrząc ogólnie na fabułę,
jest oryginalna. Aczkolwiek, gdy zgłębiamy się bardziej, możemy dostrzec duże podobieństwa
do książki, jak i do innych opowiadań. Oczywiście wiem, że nie zawsze można stworzyć
wszystko samemu. Jednak, ja postarałabym się bardziej; szczególnie chodzi mi o
peron jak i okoliczności zapoznania się
z Clarie. To rodem wykorzystane jest z tworu pani Rowling, a przecież można by
wymyślić coś bardziej kreatywnego, nie sądzisz? Tego już niestety nie zmienisz,
choć piszę na przyszłość. Może to wykorzystasz. Mamusiu, rudowłosa jest nawet
podobna do Weasleyów! Choć możliwe, że jest to zwykły przypadek.
Jak na razie dążymy do
tego, by Amanda przeniosła się do Hogwartu. W porządku. Schemat otarty, dużo
razy już się to zdarzało w opowiadaniach, więc tu oryginalności jako takiej nie
ma. Szczerze zdziwiłabym się, gdyby była to szkoła w Bułgarii, bo to
wielokrotnie nie występowało. Ale trudno.
Cieszę się, że
postanowiłaś bardziej odróżnić Hogwart od Akademii Magii we Francji, ponieważ w
początkowych rozdziałach naprawdę trudno było o jakieś istotne różnice, a
przecież to dwie odmienne szkoły. Mimo to, końcowy efekt był naprawdę dobry.
Ciężko mi pracować nad tak
małą ilością tekstu, jednak postaram się wypowiedzieć ogólnie na temat fabuły.
Zupełnie nie wiem
dlaczego, ale czytając to opowiadanie, momentami stawało się to po prostu nudne.
Naprawdę. No bo popatrz, niby jest akcja, niby te wątki są, ciągle coś się
dzieje, jednak odnosiłam wrażenie, jakbyś chciała to wszystko tylko przedłużyć,
zanim nastąpi ten punkt kulminacyjny, na który czekamy. Wszystko zmierza w kierunku, aby w końcu
Amanda przeniosła się do Hogwartu i poznała ojca, a nawet Harry’ego, z tego co
przeczytałam w informacjach, ale dopiero wzmianka o tym następuje w rozdziale
szóstym, zaś to drugie wprowadzane jest małymi kroczkami. Nie wiem, choć piszesz
przyzwoicie. Także ten, chyba mam na myśli to, że w moim mniemaniu akcja trochę
się wlecze. Nie twierdzę, że już w pierwszym rozdziale powinnaś wprowadzić
Mandy w świat Hogwartu, jednak ja bym to przyśpieszyła, bo zamiast podsycić
ciekawość czytelnika, staje się to po prostu monotonne, jak wspominałam
wcześniej. Na szczęście, mogę sobie tę niedogodność wynagrodzić świetnymi
opisami, o czym później. Ale, ale! Kilka rzeczy podobało mi się w Twoim
opowiadaniu, a szczególnie wątek między Mandy – Clarie. Prowadzisz go naprawdę
wyraziście, z dużą dozą emocji, i ja to kupuję. Następnie, postaci Bellatrix w
ogóle się nie spodziewałam, przez co moja szczęka opadła na sam dół. Jakże się
cieszę, że ona znalazła się w Twoim opowiadaniu! W końcu to moja ulubiona
postać, a w dodatku ucieszył mnie fakt, że niewiele ją zmieniłaś, jeśli wcale.
Jak wspominałam, pewna
oryginalność u Ciebie jest, choć nie do końca, jednakże śmiało mogę napisać, że
szala chyli się odrobinę bardziej ku stronie pierwszej.
Jeśli chodzi o część
techniczną, to treść justuj, dzięki czemu tekst będzie bardziej estetyczny.
Świat przedstawiony
Tu większych zastrzeżeń
nie mam, ponieważ wszystko trzyma się kupy. Wiemy, w którym roku rozgrywa się
opowiadanie, a także gdzie – we Francji, w Akademii Magii. Barwnie ją opisałaś,
dzięki czemu bez problemów mogłam sobie ją wyobrazić. Wiemy, jaka pogoda bywa,
dużo też wiemy o nauczycielach uczących w szkole, co sprawia, że nie jest to
nijakie. Jest u Ciebie wiele, wiele opisów, co mnie bardzo cieszy. Uwielbiam
czytać takie fanfiction, choć jest to rzadkością, bo autorzy rzadko zwracają na
to uwagę, a szkoda.
Bohaterowie
Zacznijmy od głównej
bohaterki, czyli Amandy. Tu będę
bazowała na tym, co się wydarzyło i na tym, co dopiero ma mieć miejsce.
Przedstawiłaś ją jako
prawdziwą ślizgonkę, czego gratuluję, bo nie wiem, czy osobę tak zimną było Ci łatwo, a może trudno zarysować. Tobie się to
udało. Wielokrotnie spotykałam się z opowiadaniami, gdzie dziewczynę, która
miała trafić do domu węża, pokazywano jako słodką dziewczynkę, co bywało
naprawdę irytujące, bo przecież osoby należące do niego wykazują się
przebiegłością i sprytem, nie? No właśnie, a Mandy to właśnie cechuje. W
pewnych momentach widziałam jej w miarę ‘’ normalne ‘’ zachowania, a nawet dla
Clarie była miła! Nie ma się co dziwić, w końcu są przyjaciółkami, choć czasem
nie podobało mi się to, jak się do niej zwracała, ale cóż. Dla osoby, która
była dla niej, powiedzmy, oparciem odwdzięczała się w ten sposób? Szczerze
zastanawiam się, po kim to ma, bo w końcu Peter dosłownie taki nie był – on
zawsze trzymał się z boku, a już na pewno nie był taki oschły, do pewnego
momentu. Być może ma to po mamie?
Muszę napomknąć, że podoba
mi się fakt, że przy tworzeniu bohaterów bazowałaś na prawdziwym człowieku,
który ma wady, jak i zalety. Nie są oni idealni ani przesłodzeni. Przejawiają
te dobre cechy, a także te złe.
A czy darzę ją sympatią?
Po części. Lubię właśnie takie postaci, które nie dają sobie w kaszę dmuchać,
są takie… Zimne. Zawsze miałam słabość do domu węża i wprost każdą książkową
postać uwielbiałam, która była Ślizgonem. Były jakieś wyjątki, jakże by
inaczej. Natomiast z drugiej strony, w pewnych momentach denerwowała mnie. I to
tak, że miałam ochotę wyrwać jej wszystkie kłaki. Choć zauważyłam, że ona to ma
wahania nastrojów jak kobieta w ciąży, ale podobno dziewczyny takie są.
Następnie leci Clarie. Można powiedzieć, że
przedstawiłaś ją jako tą ‘’ gorszą ‘’. Taką, która tak naprawdę nie może równać
się z główną bohaterką pod każdym względem. Szczerze mówiąc, te dziewczyny
lubię tak samo. Pannę Violin lubię za pozytywne nastawienie do świata, a także
za to, że jest zawsze radosna. Acz zdenerowało mnie to, że nie próbowała
wysłuchać argumentów Amandy, zresztą, co jest z życia wzięte. Ale skoro znają
się od początku szkoły, i przyjaźniły się, to mogłaby, co? Mimo to, i tak
zdążyłam ją polubić i wydaje się ciekawą bohaterką.
Opisy
Jak wspominałam wcześniej,
tworzysz bardzo ładne opisy, oddające sytuację jak i emocje w niej występujące.
Czytając to, czułam się na miejscu bohaterów. Z łatwością mogłam sobie
wyobrazić każde wydarzenie. Wbrew pozorom, w Twoim fanfiku znajduje się ich
dużo, choć nie na tyle, by było to męczące lub po prostu na siłę upchane.
Znajdują się na właściwym miejscu. Szkoda tylko, że tak mało napisałaś o
wyglądzie Amandy. Być może ma jakieś znaki szczególne? No nie wiem. Niemniej
jednak, jak powiedziałam, opisy bardzo, ale bardzo mi się podobały i widać, że
masz do tego smykałkę.
Dialogi
Cóż, nie dopatrzyłam się
jakichś bardziej istotnych błędów z zapisem, czy też pod względem logicznym. Są
naturalnie takie, jakie wypowiedziałaby szesnastolatka lub dorosła osoba. Choć
tak na przyszłość – staraj się nie pisać odpowiedzi typu: ‘’ok’’. Wątpię, że
bohater odpowiedziałby tak krótko i w taki sposób.
W pewnym rozdziale pojawił
się także monolog wewnętrzny, który również został zapisany poprawnie. Starasz
się, by wypowiedzi bohaterów różniły się od siebie. Jestem pewna, że potrafiłabym,
bez patrzenia na didaskalia powiedzieć, kto daną kwestię wypowiedział.
Styl
Styl jest w miarę , dzięki czemu miło, do pewnego momentu,
czytało mi się to opowiadanie. Jednym, co mi przeszkadzało to to, że budujesz
chwilami okropnie długie zdania, przez co sens staje się zagmatwany. A
dodatkowo nie zawsze wiesz, gdzie powinnaś postawić przecinek, a wręcz
nadużywasz ich, a mogłabyś przecież oddzielić kropką zdanie, zamiast
maltretować nas tymi przecinkami, prawda?
Piszesz przejrzyście, bez
żadnego ‘’ ukrytego sensu ‘’, dzięki czemu nie musiałam domyślać się, o co w
danej chwili może chodzić. Często
spotykamy epitety, co bardzo mi się podoba. Używasz słownictwa współczesnego –
takiego, jakiego używa młodzież. Nie wyskakiwałaś z nie wiadomo jakimi
porównaniami, czy też przenośniami.
40/60
pkt.
4.Poprawność
Tak, błędy. Mam nadzieję,
że nie spotkam ich dużo, gdyż z tego, co masz napisane w tabeli, współpracujesz
z betą. A więc, zobaczmy.
Prolog
Od
samego rana padał deszcz, lejąc się po szybach,
jak wodospad. – gdy porównujemy,
nie piszemy przecinka.
-Pani
wie, jak mam na imię? – W jej tonie można było
wyczuć ogromne zdziwienie.
-O,
dziecko, bądź pewna, że nic takiego się nie stanie –przerwała
jej natychmiast.
Od
rana była bardzo podekscytowana; biegała po pokoju,
jak opętana, ciągle przyśpiewując pod nosem,
jakąś starą piosenkę.
Zamknęła
otworzoną na oścież buzię, zgarnęła stojący za nią kufer i szukając w sobie
ostatnich okruchów odwagi (…)
Rozdział pierwszy
Amanda
odwróciła głowę i spojrzała na swoją koleżankę,
Claire Violin.
-Hmm…
pomyślmy. – Udawała
wielką zadumę – Opalałam się, denerwowałam starą Olivię, podbiłam oko Amelie… - Dziewczyna wyraźnie chciała kontynuować, ale koleżanka
uniemożliwiła jej to. – jeśli
didaskalia nie nawiązują do mowy, piszmy je wielką literą.
-Wiadomo,
że tego nie zrobiłam, głupku. – fuknęła – zamiast przecinka, kropka.
Akademia
Magii Beauxbatons, to piękna, umiejscowiona
wśród łąk, lasów i dolin, budowla, która
sprawiała ogromne wrażenie na czarodziejach lubiących latać na miotle.
Pierwszoroczniacy
hałasowali strasznie, jedni płakali, prawdopodobnie dlatego, że drugoroczniacy
chcieli się na kimś zemścić za prześladowania na nich w zeszłym roku, a drudzy
wręcz przeciwnie - śmiali do rozpuku. – lepiej wyglądałoby to, gdyby było
oddzielone myślnikiem.
Była
bardzo spokojną kobietą i prawie nigdy nikomu
nie zwracała uwagi, przez co krnąbrni uczniowie wchodzili jej na głowę.
Rozdział
drugi
-
Moi drodzy, pragnę wam przedstawić nowego nauczyciela eliksirów, pana Edmunda Blanca!
-Pośpiesz
się. – powiedziała dość chłodno.
-Czy
coś się stało, Claire?
Błyskawicznie, jakaś osoba postawiła przed nimi dwie doniczki i
musiały zacząć babrać się w ziemi, słuchając przy tym o upodobaniach roślin o
dziwnych, łacińskich nazwach. – przecinek
jest tu zbędny.
-Zakochałaś
się w nim? – spytała Claire, pewnego
dnia, gdy sprzątały razem w dormitorium.
Mogła
sobie być zimna i przemądrzała dla innych uczniów, ale Violin to jej
przyjaciółka, prawie siostra…
Kapitan
zaczął testować ich umiejętności, pytając każdego z nich, na jakiej pozycji chciałby grać, a następnie kazał im robić różne rzeczy, np. złapać kafla przed
błyszczącą w górze, złotą obręczą albo odbić
pałką pędzącego z niewyobrażalną prędkością tłuczka.
Choć
nie poznałem Cię, domyślam się, że nie jesteś już dzieckiem, tylko prawie dorosłą, młodą kobietą, która nie wie nic o tym, co
zostawiła w Wielkiej Brytanii.
Rozdział trzeci
Te
słowa okrutnie wryły się w jej pamięć, wijąc się,
jak stado węży w gnieździe.
-Mandy, czy wszystko w porządku? – spytała.
Biegła
po kamiennych schodach, jak szalona.
Łzy
zaczęły wypływać jej spod rzęs, jak
strumienie wody w górskich potokach.
Ogarniała
ją coraz to większa histeria; ból rozsadzał jej głowę, a myśli kręciły się, jak obłąkane.
Właśnie, Violin - pomyślała. – myślę, że lepiej będzie, gdy wstawisz
przecinek przed imieniem dziewczyny, a didaskalia oddzielisz myślnikiem.
Rozdział czwarty
W
końcu, to, że jej pomógł nie oznaczało chodzenia z nim na
spacerki, rozmawiania o jakże nudnym quidditchu i wpatrywania się w jego
maślane oczka. – złe umiejscowienie
przecinków.
Gdy
wróciła, wciąż trajkotała tylko o jakimś Diggory'm,
który umarł w trakcie wykonywania zadania oraz o Harrym Potterze, ponoć wybawicielu
jej siostry. – powinno być
– Diggorym. Apostrof zmiękcza głoskę, przez co czytałoby się to tak – Diggorm.
A tak się chyba nie czyta, co?
Gdy
Amanda przechodziła przez niewielki dziedziniec, by dostać się do wieży, niemal natychmiast wyskoczył przed nią Michel. – wierzy, bo wiara. A chodziło chyba o ‘’wieżę’’?
W
jednym z kątów stało niewielkie akwarium z rybkami, które zmieniały swoje
ubarwienie, jak kameleony.
-Usiądź,
moja droga. - powiedziała spokojnym tonem
Rozdział piąty
Przez
wysokie okna, w bocznej ścianie,
przeciskały się promienie zachodzącego słońca, padając na burgundowy dywan,
który przez to wyglądał tak, jakby się palił.
Owszem, nie znała go, ale trochę korespondowali i była w
stanie, choć może niesłusznie, zaufać mu (…)
Następnego
dnia o wczesnej godzinie, Mandy zbiegała po wielu kamiennych schodkach, kierując się w dół wieży, po to, by dostać się do Sali Jadalnej.
Wszyscy
wstrzymali oddech, parę osób wrzaskiem ostrzegło dziewczynę i nagle, nie
wiadomo skąd, przed Claire, pojawił się
Michel, który osłonił ją własnym ciałem, po czym, kuląc się, padł na ziemię nieprzytomny. – lepiej będzie, gdy użyjesz tu słowa ‘’
który’’.
Wreszcie
zapadła cisza. Dopiero
po chwili, uczniowie niespokojnie, zbliżyli się, żeby dokładniej to zobaczyć. – właśnie o tym pisałam.
Mandy
nie mogła na to pozwolić, więc poszła w odpowiedniej odległości, za wysokim blondynem, decydując się przez to na
opuszczenie lekcji transmutacji.
-
Mówisz tak, tylko dlatego, że przegrałeś zakład, który
notabene był twoim pomysłem
-
Jesteś więc takim samym dupkiem, jak ja,
Carol!
Rozdział szósty
Gdy
Amanda obudziła się wczesnym rankiem,
siódmego października, przypomniały jej się wszystkie zmartwienia, o których
chciała zapomnieć przez noc i dopiero wtedy zdała sobie sprawę z tego, jak
szybko przeminęły trzy dni.
Wtedy, najczęściej, przedstawieni na malunkach
czarodzieje, budzili się przez przenikliwy jazgot i znowu zapanowywał ogólny
spokój.
W
tym momencie, zza rogu, wyłoniła się
ruda, piegowata dziewczyna i patrząc prosto w oczy Mandy, kierowała się powoli
w jej stronę.
-A
wiesz już, kim chcesz zostać? – Zmieniła temat,
unikając odpowiedzi na pytanie.
-
Jeszcze nie. - odpowiedziała Amanda
To chyba na tyle, jeśli chodzi
o poprawność. Więcej błędów nie wyłapałam, choć możliwym jest, że coś ominęłam.
Nie wiem, czy beta sprawdziła Ci te wcześniejsze rozdziały. Powątpiewam w to.
Jak mówiłam, nie robisz błędów logicznych, aczkolwiek zdarzają się
interpunkcyjne, najczęściej przez to, że budujesz kolosalnie długie zdania. Spróbuj
to ograniczyć, a pozbędziesz się tych uciążliwych przecinków.
11/20
pkt.
5.
Ramki
Posiadasz pięć podstron, z
czego jedna to strona główna, więc odhaczamy, bo tu ocenić niczego nie mogę,
choć dobrze, że ją dodałaś, ponieważ łatwiej jest się poruszać. Drugą zakładką
jest ‘’opowiadanie’’, a więc najrozmaitsze informacje o blogu. I ona spełnia
swoje zadanie. Mamy datę powstania, autorkę, belkę, dział oraz nakreślenie
fabuły, a także okoliczności założenia. Tu nie dokończyłaś - Poza
tym w opowiadaniu mogą pojawiać się odstępstwa od kanonu i sporadycznie – sporadycznie
co? Powinnaś to dopisać. Następnie informacje o Tobie. Cóż, za wiele się o
Farfalli nie dowiedziałam, gdyż opisałaś siebie bardzo ogólnie, acz kilka
wzmianek zgoła jestem stąd wynieść. Dalej, linków jest cała masa. Cała. Masz
ich pełno, dlatego postaram się sprawdzić działanie każdego z nich.
Wiadomość z ostatniej
chwili! Tylko jeden link nie działa, to jest ostatni z katalogów.
Później Wywiader. Szczerze
zastanawiam się, po co to, na co to. Ale dobra, przejdźmy dalej. Spam. Spamu w
spamie nie ma, ponieważ z pewnością go usuwasz, a więc porządek dzięki temu
jest.
Błędy:
Niecodziennie, bowiem można się dowiedzieć, że ojciec
postanawia powrócić i zabrać swoją, dotąd
niewidzianą córkę do Szkocji, gdzie ma uczęszczać do Szkoły Magii i
Czarodziejstwa w Hogwarcie.
Wybraniec,
co zupełnie niezrozumiałe, wcale nie odwzajemnia jej antypatii, przeciwnie, wydaje się być zaintrygowany nową koleżanką, mimo że
należy do wrogiego domu.
Problemy
szkolne i sercowe, to tylko przedsmak, bo
czy można spać spokojnie, mając za ojca Petera Pettigrew? – ‘’opowiadanie’’.
3/5
pkt.
6.Statystyka
Tu jestem skłonna przyznać
Ci maks punktów, ponieważ rozmawiasz z komentującymi, co mi się niezmiernie
podoba, a także nie ma żadnego spamu. Otrzymujesz krytykę, w dodatku
uzasadnioną, dzięki czemu możesz poprawiać błędy, a także dostajesz rady na
przyszłość. Brawo.
5/5
pkt.
7.
Inne
Plus za to, że Mandy jest
córką Petera.
1/5
pkt.
Otrzymujesz 77 punktów na 115 możliwych, co daje
nam ocenę dobrą.
Jejku, nareszcie ją
dodałam. Miałam opublikować ją wczoraj, a opublikowałam ją dzisiaj. Ech, szkoda słów. Pracowałam nad nią długo, bardzo długo, choć i tak mam wrażenie, że
nie napisałam tego, co miałam do powiedzenia, tyle razy ją zmieniałam,
poprawiałam, dopisywałam. A i tak nie wiem, czy będzie w ogóle przydatna. Mam
nadzieję, że choć w pewnym stopniu. Tobie, Farfallo, życzę weny i sukcesów w życiu
blogowym, jak i prywatnym. Zmykam, taka piękna pogoda, że aż się prosi, by wyjść
na rolki. Do napisania!
czwartek, 11 kwietnia 2013
|0031| deszcz-ognia.blogspot.com
Blog:
deszcz-ognia
Autor: Alpha Fearis
Oceniająca: Sentis
1.Pierwsze
wrażenie:
Zacznę standardowo, od
adresu. Deszcz ognia – wyrazy te są w stosunku do siebie antonimami, a dodać do
tego wyrażenie, jakie powstało, tworzą naprawdę ciekawą całość. Nie wiem, jak
ma się to do tematyki bloga, ponieważ nic a nic nie zdradza. Mogę jedynie snuć
przypuszczenia – moja pierwsza myśli to opowiadanie fantasy. Link został
zapisany prawidłowo, w sposób chwytliwy, a co najważniejsze – po polsku. Co
jest naprawdę dobrą decyzją, gdyż po angielsku nie brzmiałby już tak
interesująco. Jeśli chodzi o belkę, szczerze mówiąc zastanawia mnie, dlaczego w
cytacie słowo ‘’tłumy’’ napisałaś wielką literą. Nie jest to początek zdania ani
wyraz, który potrzebuje wyróżnienia, jak ja to mówię. Biorąc pod uwagę też to,
że w oryginale jest po prostu napisane małą. Pomijając ten fakt, dziwnym dla
mnie też jest, że jako autora wstawiłaś tytuł hymnu. Wiem, wiem o co Ci
chodziło, jednak dla porządku dopisałabym, że stworzycielem tych słów jest Jan
Kasprowicz. Cytat jest krótki, więc spokojnie zmieściłby się ten dopisek. A
jeśli nie odpowiada Ci takie rozwiązanie, polecałabym dodać zakładkę z
informacjami. Szablon jest odrobinę niedopracowany, ale o tym później. Niemniej
jednak, jako czytelnik weszłabym na Twojego bloga, biorąc pod uwagę sam adres,
po którym można się spodziewać dosłownie wszystkiego.
4/5
pkt.
2.Grafika:
Cóż, zacznę od góry,
dobrze? To tak, pomijając, że wszystkie prace dziewczyn z Szablonownicy są
niesamowite, więc ten, jako sam nagłówek, także jest. Jednak nie wiem, czy to
wina mojej przeglądarki, czy może rozdzielczości, to nie podoba mi się to, że
jest tak ‘’mały’’. Jeśli chodzi o kolory, to osobiście nie przepadam za
pomarańczowym, jednak to moja własna opinia, która nie podlega ocenie. Kolory
stonowane, za co dziękuję, bo nienawidzę jaskrawych. Mniej więcej na środku
nagłówka znajduje się napis ‘’Automatic Lovetter’’. Pod nim widnieje zdanie
dotyczące bezpośrednio miłości. Już pominę fakt, że napisany został bez znaków
diakrytycznych. Hm, może wybrałaś ten szablon dlatego, że jest na nim pomarańczowy, co
byłoby adekwatne do ognia? Już co nieco mi świta, wiem, że będzie coś o
miłości. Jestem genialna. Jak mówiłam, nagłówek jest ładny, jednak by nie
przesłodzić, przejdę do tej gorszej strony szablonu.
Istna apokalipsa,
chciałoby się rzec. Jednak tak nie powiem, bo … Bo nie. Już nie będę taką
jędzą, więc zastosuję łagodniejszą wersję – nie jest dobrze. Tekst wyjechał Ci
poza ramkę dla niego przeznaczoną, co wygląda nieestetycznie, i to bardzo.
Polecałabym zajrzeć w miejsce, w którym szablon pobrałaś i podpatrzeć szerokości
lewego i prawego paska bocznego. Może coś się popsuło i zmieniło na inne
parametry? Radzę także skopiować lub na własną rękę stworzyć kod css, który
pomoże Ci ustawić odpowiednią wysokość nagłówka, gdyż to też u Ciebie kuleje.
Jednak, skoro już jestem taka dobra, to ułatwię Ci zadanie, i po prostu go tu
zamieszczę – .header {height: xxxpx}. W miejscu, gdzie znajdują się ‘’x’’,
wpisz odpowiednią kombinację liczb, która najlepiej spełni swe zadanie i
umieści nagłówek w dobrym miejscu.
Jeśli chodzi o czcionkę,
to jest nią Georgia, co było bardzo dobrym wyborem. Jednak jest też druga
strona medalu, jest ona za duża. Zmniejszyłabym ją o rozmiar lub nawet dwa.
9/15
pkt.
3.Treść
Fabuła
Na tę chwilę masz
dwanaście rozdziałów. Trochę ich jest, dlatego postaram się ogólnie
wypowiedzieć na temat fabuły.
Każdy, kto zaczyna pisać
opowiadanie ma czystą kartę, ma do
dyspozycji każdą swoją myśl, może stworzyć w swej głowie wszystko, a następnie
przelać to na papier. Nie ma żadnych ograniczeń, jest on i jego wyobraźnia. I
teraz nasuwa się pytanie – czy będzie to historia według oklepanego schematu,
czy też może coś wcześniej niestworzonego, oryginalnego, kreatywnego?
Zaczynając od ekscytacji myślą zrobienia czegoś nowego, skończywszy na
przyzwyczajeniu.
Zastanawiasz się pewnie,
do czego zmierzam. Otóż już rozwiewam Twe wątpliwości. Czytając prolog, myślałam
o nim tak, jak opisałam drugi punkt. Natomiast rozdział pierwszy – zaczęłam
przypasowywać ją do tego pierwszego. Rozumiesz coś z tego? Nie? Bo ja też nie.
Postaram się dokładniej to wytłumaczyć. Chodzi mi o to, że po prologu byłam bardzo
zaciekawiona, wprost zauroczona. Naprawdę. Pomijam fakt, że wiele rzeczy było
dla mnie niezrozumiałych. Pomijając też to, że
niezbyt przypominał prolog, bo był za długi, i gdzie powinno w moim
mniemaniu roić się od sytuacji zmuszających do refleksji. Bo tam takowych nie
było, dlatego mam wątpliwości nazwania tego rozdziału prologiem. Ale nie o tym.
Następnie, zagłębiając się w rozdział pierwszy - szczerze powiedziawszy - przez
moment byłam rozczarowana. Ale tylko przez moment. Widząc początek miałam
wrażenie, że będzie to kolejne opowiadanie o dziewczynce, którą boli życie, o
samotnej dziewoi, która jest ogromną
marzycielką, bla bla bla. Jednak kończąc czytać wszystkie rozdziały, które
zostały opublikowane, te wszystkie myśli prysły
jak mydlana bańka.
Doszłam do wniosku, że
swoje opowiadanie piszesz z pasją, masz na nie pomysł. I właśnie o to chodziło
mi z tą ekscytacją. Nadal ją zauważam, mimo że jest opublikowanych już
dwanaście rozdziałów. Wiem, że pisanie sprawia
Ci ogromną przyjemność i jak najbardziej, kontynuuj to, gdyż jesteś w
tym całkiem dobra. Wiesz, co chcesz przedstawić i starasz się jak najlepiej
potrafisz zobrazować swoje myśli. Pozwalasz czytelnikom przenieść się w inny świat,
pozwalasz, by utożsamiali się z główną bohaterką, by widzieli wszystko jej
oczyma. A może być jeszcze lepiej!
Wgłębiając się w samą
fabułę, masz dopiero, a może aż
dwanaście rozdziałów, a wątków tyle, że spokojnie mogłabyś je
przedstawić w o kilka razy większej liczbie postów. Większą uwagę poświęcasz
akcji, co nie jest najlepszym
rozwiązaniem, gdyż wtedy zapominasz o opisach, a szczególnie tych ciekawszych.
Ja na przykład chętnie poczytałabym, dajmy na to, o relacjach Asgerd z Melanią,
życiu we Wrocławiu, czy o jej wspomnieniach. Tego u Ciebie zabrakło, a wydaje mi się, że
jeszcze bardziej urozmaiciło by to treść, a do tego dogłębniej moglibyśmy
poznać główną bohaterkę.
Uważam, że dobrym pomysłem
byłoby wprowadzenie narracji ze strony Rufina. Dowiedzielibyśmy się, co on
sądzi o przebiegu danej sytuacji, o jego
spostrzeżeniach. Oczywiście nie musisz wnikać w odmęty jego mózgu i wyjawiać
wszystkie tajemnice fabuły, jednak myślę, że to ciekawa propozycja. Stop, nie
każę Ci tego wprowadzać, broń Boże. Zrobisz, jak zechcesz.
W pewnych momentach nie
wiedziałam, gdzie rozgrywa się historia. Raz Asgerd znajdowała się w jednym miejscu, by następnie jakimś dziwnym trafem
przemieścić się w drugie. I to za sprawą
opisów, ponieważ nie było ich wiele, przez co takie kwiatki się pojawiały. Druga
sprawa. Zastanawiającym i odrobinę absurdalnym jest fakt, że po poznaniu w
dziwnych okolicznościach Rufina, bohaterka tak po prostu decyduje się udać z
nim na spotkanie. Z obcym chłopakiem? W dodatku nie wiedząc gdzie? Kawałek od
domu? I co, nie bała się? Przecież to mógłby być, no nie wiem, zły człowiek.
Nic o nim nie wiedziała, jedynie tyle, jak się nazywa, i że jest synem
iluzjonisty. Być może dziewczyna była na tyle odważna lub po prostu głupia i
nieodpowiedzialna. A może była tak oczarowana jego postacią, że przestała
racjonalnie myśleć? Nie mam pojęcia, więc nie wnikam.
Oryginalności poskąpić Ci
nie można. W tych czasach naprawdę ciężko natknąć się na blog z opowiadaniem
opartym na twórczym pomyśle.
Na szczęście ten twór ma
więcej zalet, niżeli wad. Wiesz, co najbardziej mi się spodobało? Ano to, że
dziewczyna jest zwykłą śmiertelniczką. Nic nie wiedzącą istotą ludzką. Denerwującym
dla mnie jest, gdy czytam opowiadanie fantasy, gdzie główna bohaterka sobie żyje
w swym ponurym, totalnie niesprawiedliwym i brutalnym świecie, a tu ni z
gruszki, ni z pietruszki okazuje się, że wymieniona jest zaginioną córką króla,
który władał podziemnym światem, ale miał brata, i on był zły, a na nią spada
cała odpowiedzialność, i że to ona ma uratować świat. Po prostu nie dobrze mi
się robi od takich sytuacji. Dlatego jestem bardzo Ci wdzięczna, ze
postanowiłaś wyrwać się z tego schematu, i stworzyć coś nowego. Chwała Ci za
to, o pani.
Teraz trochę od strony
technicznej. Rozdziały są za krótkie. Są niewiele dłuższe od prologu, a tak nie
powinno być. Co prawda, te ostatnie posty są już bardzie przyzwoitej długości,
jednak dalej nie do końca zadowalającej. Dodajesz je często, co dowodzi, że
osobowość o wdzięcznym imieniu ‘’Wena’’ Cię nie opuszcza. Zazdroszczę.
Świat przedstawiony
Zacznijmy może od czasu.
Czas… Cóż, nawet go szczegółowo nie znamy. Nigdzie nie podałaś dnia ani roku, w
którym rozgrywa się akcja. Co prawda, raz użyłaś wyrażenia ‘’wakacyjny
wyjazd’’, czyli są to wakacje. Jesteśmy coraz bliżej. Mamy lata współczesne,
zapewne kilka lat po wydaniu ostatniej części Harry’ego Pottera. Wspominałaś w
którymś rozdziale o siedmiotomowej kolekcji książek autorstwa J.K.Rowling, więc
stąd ta dedukcja. Szkoda, że nie podałaś konkretnej daty rozpoczęcia historii,
tak musimy się domyślać, co jest odrobinę kłopotliwe.
Zajmijmy się miejscem
akcji. Tu, co prawda jest odrobinę lepiej, gdyż przynajmniej wiemy, gdzie rzecz
się rozgrywa. Więc powiadasz, że to wszystko dzieje się w Polsce? Nie zdajesz
sobie sprawy, jak zdziwiłam się, zobaczywszy nazwę naszego kraju. W większości
tworów opowiadanie rozgrywa się w
Stanach lub innych zagranicznych krajach, ale w Polsce? Nie zaprzeczam,
zyskałaś u mnie duży plus, gdyż znowu wyłamałaś się z schematu.
Następny punkt leci do Ciebie, ponieważ Em Roukle
wymyśliłaś sama. I to nie byle gdzie się znajduje, bo nad morzem Bałtyckim!
Choć ja nie uważam go za ‘’najnudniejsze morze na świecie’’, ale to moja
opinia.
Jeśli chodzi o opisy
pomieszczeń to są, a zarówno ich nie ma. Wiemy, jak wygląda pokój w domku
bohaterki, wiemy, jak wygląda miejsce zamieszkania Rufina. Znamy też wygląd
innych, tych mniej ważnych rzeczy. I to właśnie wydaje mi się błędem, bo te istotniejsze
przedmioty jakbyś pominęła. Nie opisałaś na przykład budynku, w którym mieszkała Asgerd. Z chęcią
poczytałabym trochę o tej miejscowości, którą stworzyłaś. Jednak jak wyżej,
ograniczyłaś się tylko do kilku przymiotników, a szkoda, bo miałaś tu naprawdę
duże pole do popisu z racji, iż jest zupełnie Twoje.
Podsumowując, czułam
niedosyt ilością opisów. Były, ale nie obraziłabym się, gdyby było ich więcej.
Bohaterowie
Asgerd odebrałam jako osobę z poczuciem humoru,
niekiedy ironiczną, a nawet ciekawską, a już na pewno odważną. Momentami jej
odzywki powalają na kolana, naprawdę. W pozytywnym znaczeniu tych słów. Jednak,
ja nie widziałam jej jako postaci wiecznie zamyślonej, żyjącej we własnym
świecie tak, jak opisałaś ją na początku rozdziału pierwszego. Nie wiem
dlaczego, po prostu ja sobie - przyznaję
- inaczej wyobrażałam marzycielkę, być
może błędnie i może dlatego inaczej to widzę.
Trochę
nie w kolejności, ale co tam. Asgerd… Jak? Jak ona ma na nazwisko? Zgaduję, że
z pochodzenia jest Polką, to dlaczego tak się nazywa? Przecież takie imię nie
istnieje w języku polskim, bądźmy poważni, ludzie. Choć po drobnych
przemyśleniach, Róża nierozjaśnienia też nie istnieje, więc to Ci mogę darować.
Znaj mą litość! O jej przeszłości też nic nie wiemy, a szkoda. A wygląd? Nie
zaprzeczam, napisałaś, że jest niska, ma rude włosy i oczy koloru lodu. I co?
To wszystko? A może ma jakieś znaki szczególne? Może ma zeza? O, albo krzywe
zęby? Nie podałaś nawet jej konkretnego
wieku – wszystkiego musiałam się domyślać, czytać pomiędzy wierszami.
Napomknęłaś w pewnym momencie na to, że po wakacjach idzie do pierwszej liceum,
to prawda. Jednak skoro już przedstawiałaś ją na początku, mogłaś dopisać te
wydaje się, istotniejsze rzeczy.
Rufin jest postacią stworzoną na dość otartym schemacie –
przystojny, z początku niedostępny mężczyzna mający swoje tajemnice, niezależny,
skrywający jakiś mroczny sekret. Naprawdę, wiele razy pojawia się taka
osobowość. Choć nic dziwnego. Ludzie po prostu chcą to czytać. Bo przecież nie
może być na odwrót. Facet nie może być tym niewiedzącym, zagubionym, ale co
tam.
Zgaduję,
że ma siedemnaście lat? Nie jest pełnoletni, jak i jest starszy od Asgerd. U
Ciebie to wszystkiego trzeba się domyślać.
Z
wyglądu bardzo przypominał mi Edwarda Cullena
ze ‘’Zmierzchu’’. Wzięłaś sobie jego postać za wzór?
Plus za
imię. Sugerowałaś się nazwą klaczy – Ruffian? Nieważne, podoba mi się i tak, i
moim zdaniem, pasuje do iluzjonisty, jak i Jutrzennego. Aczkolwiek bardziej
widzę to imię jako ‘’Ruffin’’, pisane przez dwa ‘’r’’. Mimo to, i tak je
kupuję.
O
reszcie bohaterów się nie wypowiem, gdyż za słabo ich rozrysowałaś, i tak
naprawdę na ich ocenę mogłabym wykorzystać kilka zdań, co mija się z celem.
Opisy
Tak jak
napisałam w świecie przedstawionym – są, jednak wolałabym widzieć ich więcej, o
dużo więcej. W końcu, to właśnie one są materiałem budulcowym opowiadania i to
ich właśnie powinno znajdować się najwięcej. Bo co mi z akcji, skoro nie wiem
nic o świecie otaczającym bohaterów? No nic. A jeśli już ich używasz, to są ładne, nie
powiem, że nie.
Oczywiście
nie twierdzę, że mają zajmować całą przestrzeń, bo dialogi są równie ważne. Eh,
masło maślane, choć mam nadzieję, że zrozumiesz.
Ucieszyłabym
się, gdybyś opisała takie małe rzeczy,
takie jak np. ubiór Asgerd w danym dniu. Takie pozornie maleństwa, a jak pomogą
pobudzić wyobraźnię?
Dialogi
Jeśli
chodzi o dialogi pod względem technicznym, to mam kilka zastrzeżeń. Niektóre
rozmowy są źle zapisane. Po pierwsze, gdy piszesz wypowiedź, i nie nawiązuje ona do sposobu mówienia, didaskalia
po myślniku zaczynamy z dużej litery i dostawiamy kropkę na
końcu myśli, na przykład – ‘’Zawstydziła się’’. Natomiast jeśli nawiązuje - z
małej, typu: ‘’rzekł’. Więcej nieścisłości nie znalazłam. Dialogi pasują do
wieku bohaterów, są płynne, a co najważniejsze, z łatwością możemy rozróżnić
mówcę. Jest dobrze.
Styl
Masz
przyjemny styl, przebrnęłam przez to opowiadanie bez trudu, szczególnie dzięki
opisom. Ale. Zauważyłam, że zawsze mam jakieś ale, no cóż. Za sprawą błędów nie
czytało mi się tego płynnie, gdyż samoistnie je poprawiałam, przez co zapoznawałam
się z nim, jak na mnie, bardzo długo. Za długo. Gdyby dało by się je
popoprawiać, co na pewno Ci się uda, będzie jeszcze lepiej. Tam na dole
postaram pokazać Tobie błędy, które dotychczas popełniłaś.
43/60 pkt.
4.Poprawność
Prolog
Gdy patrzył na swoją uroczą towarzyszkę, w jego oczach płonęła iskra nadziei.
Seleme jednak wcale nie martwiła się, ani ciemnością, ani księżycem w pełni,
który świecił na niebie (…) – przed
spójnikiem ‘’ani’’ nie stawiamy
przecinka, chyba że jest on powtórzony.
Gdy Seleme miała już wbiec po schodach do
swojego domu,
tuż przed jej drzwiami stanął na czterech, silnych
łapach wilkołak.
Rozległ się ponownie stuk obcasów,
tworzący rytm, dla przestraszonego serca
Seleme.
Oczy błyszczały mu, jak czarne
diamenty. – gdy
stosujesz porównanie, nie dodajesz przecinka przed ‘’jak’’. Chyba, że on ma
rolę spójnika, wtedy tak.
- Heron Mind. – Skrzyżowała
ręce na piersi (…) –
właśnie o tym pisałam przy ‘’dialogach’’.
Poczekałeś, aż
wszyscy o tobie zapomną? Brawo! Brawo! Jesteś geniuszem. – przed ‘’aż’’ następuje przecinek.
Stał się,
jakby na chwilę bardziej spokojny, porzucił wyniosłość.
– Oboje wiemy,
czego chcę.
Czekała,
aż się pojawi.
Heron zawsze był ciekaw, dlaczego ktoś nazwał ją w tak beznadziejny i
bezsensowny sposób.
Rozdział
pierwszy
Czasami czuła się, jak wypchany okaz białego kruka. – ta sama sytuacja, co wcześniej.
Figurki na regale podskoczyły gwałtownie, a teraz leżały porozbijane na podłodze lub półce.
Asgerd nie wiedziała dlaczego, ale po tych słowach jeszcze bardziej chciała zostać.
Rozdział
drugi
- Nic z tego. Powiedz, o co chodzi -
Przez jego twarz przemknęło coś ciemnego,
czego Asgerd nie potrafiła zobaczyć, ponieważ
szybko znikło, jak tylko się pokazało. – ‘’czego Asgerd nie potrafiła zobaczyć’’? Jak dla mnie sens tego zdania jest
pokręcony, bo skoro nie potrafiła, to jak ujrzała? Masło maślane. Już lepiej
brzmiałoby:
Przez jego twarz przemknęło coś ciemnego, czemu Asgerd nie zdążyła się przyjrzeć, ponieważ zniknęło tak szybko, jak się pojawiło.
O dziwo, Rufin dokładnie wiedział, dokąd ma iść.
Tak,
czy owak, morze przyciągało komary. – zła kolejność postawienia przecinków.
Pomachała
do Rufina palcami, stając w drzwiach. –
‘’palcami’’? Wiem, o co Ci chodziło, jednak myślę, że bardziej będzie pasować
tu ‘’ręką’’.
Wątpiła,
czy Rufin w ogóle przyjedzie, ale
stwierdziła, że stać ją na kogoś lepszego niż osmolony piroman.
Dostrzegała tę
przemianę.- ‘’tą’’
używamy tylko z połączeniem z narzędnikiem.
Rozdział
trzeci
Oczu,
Asgerd, nie widziała, bo zakryte były
ciemnymi okularami. –
przekreślone przecinki są zbędne.
Księżyca ubywało, więc akurat był odpływ. – albo to ja nie umiem czytać ze
zrozumieniem, albo sens tego zdania jest nieprawidłowy. Bo co księżyc ma do
odpływu morza?
W górze szybowały białe, puszyste chmury
i czarne ptaki. – czarne ptaki? Nad morzem? Nad morzem
są przede wszystkim mewy, a one są białe. Choć może takie jest taki gatunek, a
ja ich nie znam, więc oświeć mnie, jeśli możesz.
- Kiedy byłem znudzony w domu, mama
otwierała okno i pytała, co słyszę.
Teraz był lekko skonsternowany, a wzrok miał matowy i nieobecny.
Chłopak podniósł koc, a ich oczom ukazał się dół piasku, który jeszcze się
powiększał.
Rozdział
czwarty
Nie potrafiła zrozumieć, dlaczego tak się stało.
Czarny dym zatrzymał się w powietrzu, a
potem opadł, w postaci pary.
Rufin powoli się odwrócił, przekładając z
jednej dłoni do drugiej jakiś mały, kulkowaty przedmiot
(…) – ‘’kulkowaty’’? Ja
bym napisała po prostu ‘’kulisty’’.
- Cholera! To jakiś żart. –Próbowała się uspokoić, co w rezultacie wpędziło ją w
jeszcze gorszy nastrój.
Przełknęła łzy. –
zapomniałaś o kropce na
końcu zdania.
- Tak sądziłem. – Poruszył się nieznacznie we wszystkie
możliwe strony, tylko nie do niej. – to skoro poruszył się we wszystkie strony, to do niej chyba
też, nie?
- Aha. – Odwrócił
się gwałtownie i stanął.
– Dobra, więc wychodzę na barana. –Odczekał chwilę, aż słowa do niej dotrą wystarczająco
dobrze.
- Masz dziewczynę. –Myślała, że zgadła, ale to jeszcze nie było to.
- Nie. Jezu, Asgerd, dlaczego ty jeszcze
tu jesteś? –Bawił się czymś w kieszeni.
Rozdział piąty
Usiadła powoli,
ale i wtedy nadgarstek dał się we znaki.
Rozdział
szósty
Nadgarstek nadal ją bolał, ale już mniej.
Pchnęła drzwi, a
one skrzypnęły cicho.
Asgerd widziała jego ostre rysy i gniewne
spojrzenie oczu, patrzące na nią. – spojrzenie oczu nie może patrzeć. Może
spróbuj to zdanie poprawić tak:
Asgerd widziała ostre rysy Rufina, który przyglądał jej się
gniewnie.
Nie czekał wprawdzie na odpowiedź, ale Asgerd zrobiło się milej.
Wyglądem nie przypominały róży wiatrów, a
to jedyny symbol, jaki jej się trochę z tym
kojarzył.
Rozdział
siódmy
Ale poza tym,
Rufin też patrzył w jego stronę i to z niemniejszą gorliwością. – ‘’poza tym’’ piszemy oddzielnie.
Mój drogi, mógłbyś spojrzeć, którą mamy godzinę?
Oczy miał nieco szerzej otwarte, a minę niespokojną.
Właściwie potrzeba całego słownika
synonimów, żeby określić, kim on jest.
Rufin wzruszył ramionami, ale nie uśmiechnął się przy tym.
Potem zaprowadził ją do łazienki i
pokazał, gdzie co leży.
Brudne ubrania złożyła i postawiła na podłodze. – ubrań nie da się raczej ‘’postawić’’ na
podłodze. Zamiast tego:
Brudne ubrania złożyła i położyła na podłodze.
Rozdział
ósmy
Miał bardzo lekki głos. – ‘'lekki’’ głos? Nie można mieć takiego, co
najwyżej delikatny, cichy.
Gwiazdy świeciły im jasno na głowy. – gwiazdy świeciły na głowy? Świeciły na
niebie.
Rozdział
dziewiąty
Wściekł się, bo chciał dobrze, a mu nie wyszło.
Rozdział
dziesiąty
Szczękę
miał już tak ściśniętą, że wyrazy układał, jakby w ustach miał kamienie o
ostrych brzegach. – zapomniałaś
o ‘’ę’’.
Rozdział
jedenasty
Znam tę minę. – ‘’tę’’.
Rozdział
dwunasty
- Czegoś
w stylu tiary, albo Różowej Pantery? –
jeśli ‘’albo’’ jest spójnikiem, nie dodajemy przecinka.
Oczywiście
nie myśl, że jeśli od rozdziału czwartego nie poprawiałam błędów już tak bardzo
jak na początku, to że już ich nie ma. Bynajmniej. Było ich wiele, ale nie
wypisywałam, bo zajęłoby mi to dodatkowe dwie strony, co mijałoby się z celem.
Od właśnie wymienionego wyżej postu, te błędy powtarzały się cały czas. Nie
dostawiałaś przecinków w podstawowych miejscach, takich jak – ‘’ale’’, ‘’aż’’.
Albo nadużywałaś ich, przez co sens zdania robił się zagmatwany, przez co
ciężko było zrozumieć to, co miałaś na myśli. Z dialogami też masz problem, o
czym wspominałam w odpowiednim podpunkcie. Niby wiesz, o co mniej więcej
chodzi, bo kropki wstawiasz, jednak nie do końca. Zjadasz też literki. Ortografów na szczęście nie robisz,
co stawia Cię w dość pozytywnym świetle. Jak widzisz, te błędy są banalne. Ja
rozumiem, że ktoś może nie zauważyć, że
to właśnie w tym miejscu ma postawić przecinek, ale żeby cały czas?
Interpunkcja sama w sobie nie jest trudna, trzeba jej się po prostu nauczyć.
Masz też problem z powtórzeniami. A czasem nawet pojawia się zły szyk zdania
lub błąd logiczny. Polecam, abyś albo zatrudniła betę, albo po prostu bardziej
skupiała się na treści, wyłapując te wszystkie ‘’kwiatki’’. Za pierwszym razem
tego nie zobaczysz, jednak przeczytaj tekst dwa, trzy razy przed
opublikowaniem. Najlepiej w odstępie czasowym, dobrze? Na dole podam Ci
wartościowe strony, na których znajdują się zasady:
- · Przecinki – to, to lub to– oczywiście nie ma pewności, że ta druga zawsze w poprawnym miejscu postawi Ci przecinek, ale raczej tak.
10/20 pkt.
5.Ramki
Podstron
masz niewiele, bo tylko trzy. Odhaczając stronę główną, dwie. Suma summarum,
nawet nie jestem pewna, po co Ci ona, skoro nagłówek automatycznie odnosi na
początek. Strasznie mało ich, nie sądzisz? Brakuje mi tu zakładek spamu,
informacji o blogu jak i bohaterów. Tak na marginesie, to ten początkowy,
czarny kolor nie bardzo pasuje i się zlewa. Oczywiście po kliknięciu zmienia
się na pomarańczowy, ale jednak zmieniłabym go dla świętego spokoju. Jeśli
chodzi o poprawność, to wyłapałam kilka błędów:
Bo wszyscy zazwyczaj chcą mnie poznawać,
kiedy tylko dowiadują się, w jaki sposób jestem
uzdolniona...
Obie marzymy o bezkresnej, namiętnej, a prawdziwej miłości. – ta samogłoska jakoś nie bardzo tu pasuje,
użyłabym raczej – ‘’acz’’.
Jeśli
chodzi o linki to zauważyłam, że podzieliłaś ich na tych ‘’bardziej godnych
polecenia, jak i tych ‘’mniej’’. Dodałaś emotikony, które właśnie to mają
symbolizować. A czy działają? Sprawdzimy.
Link
drugi od dołu nie działa, a mimo to nadal jest.
Więcej
do dodania nie mam.
3/5 pkt.
6.Statystyka
Spamu
nie doszukałam się pod rozdziałami, gdyż zapewne go usuwasz. Porządek musi być.
Jednak ja i tak bym stworzyła do tego osobną zakładkę, ponieważ trzeba dać
każdemu szanse na wybicie się. Oczywiście w granicy zdrowego rozsądku.
Prowadzisz
rozmowy z czytelnikami, co dobrze o Tobie świadczy. Co prawda, nie zawsze, ale
przeważnie tak. Natomiast komentarzy z konstruktywną krytyką nie zobaczyłam, jedynie
z pochwałami. Co jest złe, bo nie wiesz, co robisz źle i nie wiesz, co powinnaś
poprawić.
Prawie
dwa tysiące wyświetleń strony, a przy tym trzynastu obserwatorów? Nieźle.
4/5 pkt.
7.Inne
Punkt za
ciekawe rozwiązania fabuły i punkt za oryginalne imię bohaterki.
2/5 pkt.
Podsumowując,
uzyskałaś 75 punktów na 115
możliwych, co daje ocenę dobrą.
Boże,
nareszcie skończyłam tę ocenę. Przepraszam za zwłokę, jednak przez kilka dni
byłam chora (już czwarty raz w roku), dlatego byłam do niczego. Mam nadzieję,
że choć trochę Ci pomogłam. Życzę, aby wena nadal Cię nie opuszczała i sukcesów
w dalszym pisaniu.
Zdaję
sobie sprawę, że ta ocena nie jest pierwszej jakości, i dlatego z chęcią
przyjmę wszelką krytykę, oczywiście uzasadnioną. Jestem otwarta na Wasze
sugestie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)