Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ravelle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ravelle. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 lipca 2013

Podsumowanie - czerwiec 2013

Ravelle
Oceny: 0
Odmowy: 0

Overrated
Oceny: 0
Odmowy: 3
Akira
Oceny: 1
Odmowy: 0

Sentis
Oceny: 0
Odmowy: 1

Diana
Oceny: 1
Odmowy: 0
Malcadicta
Oceny: 1
Odmowy: 0
Łącznie
Oceny: 3
Odmowy: 4
Zgłoszenia: 5

No cóż. Nie jest źle. Wprawdzie trzy oceny to niezbyt wiele, ale był czerwiec, końcowe zaliczenia, wyciąganie ocen, zły komputer, więc wszystko wszystkim zostaje wybaczone. 
Oczywiście mamy niezłą sklerozę, bo zapomniałyśmy o urodzinach Weryfikatora i oczywiście jak już sobie o nich przypomniałam, to trzy tygodnie po fakcie. Tak więc przepraszamy. Możecie krzyczeć. Przyrzekamy, że w przyszłym roku się to nie powtórzy... a przynajmniej mamy taką nadzieję.
W czerwcu zawitały do nas dwie stażystki - Diana i Malcadicta. Liczymy na to, że zostaną z nami na dłużej.
Ze spraw organizacyjnych: Akira przyjmuje zgłoszenia, więc wszystkich chętnych zapraszamy. Ja jak, w końcu, wyczyszczę moją kolejkę, to też otworzę się na zgłaszających. A jak ktoś chce urlop, to krzyczeć, znaczy pisać.

PS. Akirusiu, mam nadzieję, że się nie obrazisz, że zasłoniłam Twoją ocenkę *robi maślane oczka*

sobota, 1 czerwca 2013

Podsumowanie - maj 2013

Ravelle
Oceny: 0
Odmowy: 0

Overrated
Oceny: 0
Odmowy: 0

Akira
urlop

Sentis
Oceny: 2
Odmowy: 0

Łącznie
Oceny: 2
Odmowy: 0
Zgłoszenia: 4

Nie ma tu co podsumowywać, bo zbyt wielką aktywnością się nie wykazałyśmy. Jedynie Sentis nas trochę ratuje, ale to nadal jest za mało. Szkoła to nie przelewki, koniec roku się zbliża, więc wszyscy nauczyciele obudzili się, że brakuje nam ocen i nie mają z czego końcowych wystawić.
Postanowiłyśmy więc, że zablokujemy możliwość zgłaszania się do czasu, aż wyczyścimy wszystkie kolejki. Oczywiście zawsze można się w tej sprawie konsultować indywidualnie.
Ze spraw organizacyjnych: usunęłyśmy sondę na oceniającą miesiąca, a podsumowanie stażu Sentis pojawi się niedługo. Przepraszamy za to ogromne opóźnienie, ale mamy takie urwanie głowy, że po prostu ciężko się z czymkolwiek wyrobić.

środa, 1 maja 2013

Podsumowanie - kwiecień 2013

Ravelle
urlop

Overrated
urlop

Akira
Oceny: 3
Odmowy: 0

Sentis
Oceny: 1
Odmowy: 0

Łącznie
Oceny: 4
Odmowy: 0
Zgłoszenia: 9

Oceniająca miesiąca: Akira

Akirusiu, jesteśmy Ci bardzo wdzięczne, że zaopiekowałaś się Weryfikatorem podczas naszego urlopu. Gdyby nie ty to trochę by się tu zakurzyło. Trochę więcej niż trochę. Spodziewaj się truskawek w sierpniu ^^ Zostałaś też, po raz kolejny, oceniającą miesiąca. Tym razem głosujący coś się rozleniwili, cztery głosy to chyba mniej niż kiedykolwiek.
Kwietniowy wynik jest bardzo dobry, szczególnie, że nas nie było (strasznie się rozleniwiłyśmy, prawda? ^^). Nie wystawiłyśmy też żadnej odmowy, co bardzo rzadko się zdarza. Co jeszcze? Pożegnałyśmy Gloomy, a staż Sentis został przedłużony do 15 maja.

I chyba tyle. Mamy nadzieję, że ten miesiąc będzie jeszcze lepszy :)

wtorek, 9 kwietnia 2013

Sto lat, sto lat!



Gloomy, żyjesz tu sobie z nami dość krótko i dziwię się, że jeszcze nie uciekłaś stąd z krzykiem. Ale to pewnie zasługa naszego uroku osobistego i tego, że gdzieś tam w otchłaniach kryje się nasz rozum xD Licz się z tym, że przejdziesz do historii i będziesz wspominana przez potomnych (jeśli jacyś będą chcieli nas wspominać xD) jako oceniająca, której urodziny zapoczątkowały nową erę... to znaczy tradycję. A teraz przygotuj się, zapamiętaj, zanotuj i odnotuj nasze życzenia i to, że się spełnią w przyszłości. Przyszłość jest bliskooo, więcccc sięęęę przygooootuj xD Chciałam być jak wróżka, ale coś mi nie wyszło. A teraz na poważnie.
Życzymy Ci:

Droga Gloomy, w tym wyjątkowym dniu życzę Ci standardowo wszystkiego najlepszego. A przede wszystkim dużo zdrowia, bo chorować nie jest przyjemnie, świetnych wyników w szkole i wiedzy, którą możesz wykorzystać teraz jak i w przyszłości. Życzę Ci także wspaniałych przyjaciół, którzy wesprą Cię w trudnych chwilach i będą powodować nieustanne napady śmiechu - w końcu śmiech to zdrowie. Miłości wielkiej, pięknej i wyrozumiałej, w końcu nie samą miłością do fikcyjnych bohaterów człowiek żyje, a facet, który nie będzie na Twych książkowych kochanków przymykał oka, nie jest Ciebie wart. Książek wielu – ich nigdy za wiele, nigdy gniotów, które kryją się wszędzie. Pogody ducha, uśmiechu i weny, aby ta kapryśna nie była i często przychodziła. Bądź szczęśliwa nawet z błahych powodów, dokop wrogom i ani mi się waż kiedykolwiek się poddać. Sto lat, a nawet dwieście. Wszystkiego najlepszego!
Ov ;*

Gloomy!
Jako że dzień dzisiaj wyjątkowy, przyjmij ode mnie najserdeczniejsze życzenia. Przede wszystkim życzę Ci zdrowia, bo jest ono bardzo ważne, powodzenia w szkole, byś zbierała jak najlepsze oceny i jak największą ilość wiedzy, która przyda Ci się w dalszym życiu. Życzę także miłości wielkiej, bo nie ma nic piękniejszego, oraz przyjaciół prawdziwych, byś zawsze mogła na nich liczyć, a także wszystkich książek Stephena Kinga na półce i coraz więcej Hannibala Lectera. Pamiętaj, by iść do przodu z wysoko podniesioną głową. Uśmiechaj się zawsze - by radować najbliższych i denerwować wrogów, bierz z życia wszystko, co daje, i nigdy się nie poddawaj.
Wszystkiego najlepszego! 
Akira

Kochana Gloomy!
W tym wyjątkowym dla Ciebie dniu, chciałabym Ci życzyć tego, byś nigdy się nie zmieniała. Zawsze bądź sobą, nawet jeśli wiąże się to posiadaniem etykietki "wrażliwej dziwaczki". Żyj chwilą i patrz na świat przez różowe okulary, oczywiście w granicach rozsądku. Nie marnuj czasu na ludzi, którym na Tobie nie zależy. Szukaj tych prawdziwych przyjaciół, bo bez nich życie traci wszelkie kolory. I najważniejsze – spełnij swoje marzenia i osiągnij postawione cele.
Wiem, że te życzenia pozostawiają wiele do życzenia (O.o), więc po prostu… Po prostu wszystkiego najlepszego!
Rav :*

W dniu Twojego święta,
narodzą się pisklęta, 
narodzi się pies bury,
który zje Ci wszystkie kury.
Zje też wszystkie smutki,
bo taki jest milutki. 
Zliże morze łez, 
bo lepiej jest żyć bez.
Namaluje Ci  wesołą minkę,
bo taką ma przyjazną ślinkę.
Setki na karku, pomyślności i szczęścia
życzy Sentis w dniu Twojego święta.




Wszystkiego najlepszego :)

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Podsumowanie - marzec 2013

Ravelle
Oceny: 1
Odmowy: 1

Overrated
Oceny: 1
Odmowy: 1

Akira
Oceny: 1
Odmowy: 3

Gloomy
Oceny: 1
Odmowy: 0

Brunette
Oceny: 2
Odmowy: 0

Łącznie:
Oceny: 6
Odmowy: 5
Zgłoszenia: 11

Oceniająca miesiąca: Akira

Szooook! W tym miesiącu napisałyśmy sześć ocen, a każda przynajmniej po jednej! Moje marzenie się spełniło, dzięki :*
Ov, no nareszcie. Te nasze nawoływania wreszcie się opłaciły i chyba trzeba będzie to praktykować. Ale motywacja musi być, prawda? :D
Akiro, po raz któryśtam z rzędu zostałaś oceniającą miesiąca i w związku z tym mam pytanie: kiedy obchodzisz urodziny? Jeśli w lecie, to spodziewaj się u siebie koszyka truskawek ^^
Na staż została przyjęta Sentis. Jeżeli chcesz, możesz wybrać sobie do oceny jakieś blogi z Wolnej Kolejki (tylko się śpiesz, bo Ov już sobie ostrzy na nie pazurki). No i mam nadzieję, że zostaniesz u nas na dłużej :)
Aj, dziewczyny. Jestem w świetnym humorze, ta statystyka skutecznie poprawiła mi humor. Na razie staram się nie myśleć o tym, że w kwietniu nie będzie już tak różowo...

Ankieta będzie od teraz układana alfabetycznie, a ja i Ov ze względu na zbliżające się egzaminy bierzemy w tym miesiącu urlop.

Jak Wam minęły święta?

sobota, 30 marca 2013

Wesołego Jajka!

Śnieg nam wszystkim popsuł szyki,
przykrył jajka i koszyki,
a kurczaczkom zmarzły nóżki,
więc się tulą do rzeżuszki.
Lecz choć śnieg nam pada w święta
i pogoda taka wstrętna,
my święconym się dzielimy
i radości wszem życzymy.
Ravelle & Overrated

środa, 20 marca 2013

|0020| Odmowa: uszatyfotel.wordpress.com

Jestem miszczem. Napisałam 1/3 oceny, a tu patrzę, że blog od dwóch miesięcy sobie stoi bez nowych postów...
Przeterminowanie - ostatni wpis 24 stycznia 2013 r.

niedziela, 17 marca 2013

|0027| wiecej-niz-slowa.blogspot.com

Ocena bloga: wiecej-niz-slowa
Autor: emilyanne
Oceniająca: Ravelle

                Od kilku minut wpatruję się w adres i zastanawiam, co też powinnam tu o nim napisać. Na początku kłaniam Ci się za to, że jest po polsku – dawno nie miałam już z takim do czynienia. W tych naszych czasach (czy ja nie brzmię przypadkiem jak staruszka?), coraz więcej osób jest ślepo wpatrzonych w języki obce. A szkoda. Wracając do adresu – kojarzy mi się tylko i wyłącznie z Rafaello (Wyraża więcej niż tysiąc słów). To pewnie przez niedobór cukru, musisz mi wybaczyć. I znów odbiegam od tematu… Jedynym mankamentem adresu jest fakt, że występują w nim litery diakrytyczne, które zniekształcają całokształt. Pomijając tę drobną niedogodność, wszystko jest w najlepszym porządku – te trzy słowa są łatwe do zapamiętania i przykuwają uwagę. Chociaż nigdy bym się nie domyśliła, że to blog o tematyce potterowskiej…
                Na belce widnieją słowa, które, jak sądzę, są Twojego autorstwa. Niby nic takiego, żadne tam wyszukane arcydzieło, ale mi się podoba. Pomilczmy razem… no bo tak – i jeszcze ukradłaś mój ulubiony argument, który stosuję nader często w rozmowach z bratem. Tu nie mam nic do zarzucenia. Ach, i co ja tam widzę! Czyżby to był pingwin? No, to teraz myślę, że na pewno byśmy się dogadały. Szczególnie, gdy weźmiemy pod uwagę moją beznadziejną miłość, jaką darzę Rico… No i oczywiście Wilhelma (Ov, ty wiesz, o co chodzi…).
                Dobrze, teraz skupmy się na grafice. Dominuje tutaj szary. I choć jest to jeden z moich ulubionych kolorów, to o wiele bardziej wolę jaśniejsze odcienie. Ten szablon po prostu przytłacza swoją ciemną barwą. Samo jego wykonanie jest jednak bardzo ładne – zamek, herb Gryffindoru, dziewczyna i zapewne Draco Malfoy, razem tworzą nastrój tajemniczości i choć trochę przygotowują na to, co możemy zastać w treści. Nie sądzisz jednak, że całość, zaczynając od kart, rozpoczyna się nieco za nisko? Może warto byłoby podciągnąć to do góry? Jestem zwolenniczką posiadania na stronie głównej tylko jednego posta, bo uważam to za bardziej przejrzyste, ale to Twój wybór – przynajmniej stosujesz zawijanie tekstu. Czcionka jest odpowiedniej wielkości i na tę chwilę nie razi mnie w oczy.
                Masz cztery podstrony. Ta pierwsza jest  w gruncie rzeczy niepotrzebna. Ale jeśli już tam musi być, to można by ją chociaż trochę skrócić, ta nazwa jest trochę przydługa. Dalej mamy O mnie – co tu znajdziemy… Na początku chyba wszelkie możliwe drogi do skontaktowania się z Tobą, trochę stron, na których jesteś zarejestrowana. Swoją drogą, czy tylko mnie GG i Skype wyświetlają się czarną czcionką? Dalej Twoje opisy, który wywołały uśmiech na mojej twarzy. Następne w kolejce jest O blogu. Ooo… Widzę, że nie tylko ja porównałam adres do Rafaello. Piątka, Alucardyno! Co do samej podstrony – bardzo się cieszę, że spotkam tutaj, jak sama mówisz, emilyanne, mocne stężenie absurdu, bo nie wyobrażam sobie Ciebie bez niego. Ale idźmy dalej – Linki. Są bardzo ładnie pogrupowane, a każdy odnośnik ma Twój komentarz, który zachęca do czytania. Podoba mi się, zwłaszcza, że nie spotkałam tego na innych blogach. Mam tylko drobną uwagę do Sukcesji i Na godzin (czy to się odmienia?) – brak przed nimi akapitów. Miniaturka O jedną noc dłużej nie działa, Katalogowa strefa została usunięta. I znalazłam błąd – „Jest bardzo dużo wątkó” – Bez cukru. Na końcu SPAM, który, jak widzę, doskonale spełnia swoją rolę.
                W bocznej kolumnie znajdziemy shoutboxa,  za którym szczerze mówiąc nie przepadam. Ale to Twój wybór. Dalej widzimy spis treści. Co prawda lepiej wyglądałby na podstronie, ale nie mam zastrzeżeń, bo w takiej postaci manewrowanie pomiędzy postami jest o wiele prostsze, a jako że leń ze mnie, odpowiada mi taki układ. Na końcu linki zawierające Twoje osobiste blogi. Wszystko jest schludne i na szczęście nie sprawia wrażenia wciśniętego na siłę.
                Blog wywarł na mnie bardzo dobre wrażenie i z ogromną niecierpliwością czekam na samo opowiadanie.
Oczarowałaś mnie prologiem i na razie nic mądrzejszego nie przychodzi mi do głowy. Zobaczymy, jak będzie dalej.
O rety, moja głupota osiąga apogeum… Mamo, tato, tam jest chyba jakaś cukiernia. Oczywiście przeczytałam to następująco: Mamo, tato, ja chyba jestem jakaś szurnięta. Mam wrażenie, że wtedy myślałam o sobie - naprawdę nie wiem, czym zawiniłam, że mój umysł aż tak mnie nienawidzi…
Ale zostawmy te mniej ważne sprawy i przejdźmy do treści.

Fabuła jest po prostu nietypowa. Zrobienie z J. K. Rowling charłaczki, która napisała serię o Harrym Potterze to coś całkiem nowego, z czym jeszcze nigdy się nie spotkałam. W dodatku akcja nie dzieje się w czasach, kiedy to zacny Chłopiec, Który Przeżył uczęszcza do Hogwartu. Nie zrobiłaś z niego również arcyważnej postaci, która ma znaczący wpływ na przebieg wydarzeń. I chwała Ci za to! W dodatku podarowałaś nam swoją własną bohaterkę, w całości wykreowaną przez Ciebie, czym bardzo u mnie zapunktowałaś. Biorąc pod uwagę fakt, że Twoje opowiadanie ma być niezgodne z kanonem, muszę Cię pochwalić, że świetnie z tego wybrnęłaś, tworząc taki, a nie inny początek historii. Cieszę się też, że główną postacią nie jest, np. Hermiona albo ktoś jej pokroju, bo wtedy opowiadanie całkowicie straciłoby swój urok.
Twoje rozdziały są długie (o XVIII nie wspominając, bo ja chyba tyle w całym swoim życiu nie zdołałabym napisać) i zamieszczasz w nich odpowiednią ilość tekstu. Przez to akcja nie pędzi naprzód, jak oszalała. Płynie w spokojnym tempie – ani zbyt szybko, ani zbyt wolno. Po prostu w sam raz, co bardzo Ci się chwali. Jednak trochę nie pasowała mi scena z rozdziału XI, podczas szlabanu u Malfoya. Stało się to zbyt szybko i nawet to upicie się niczego nie tłumaczy.
Mam też zastrzeżenia do niektórych wydarzeń. Postaram się wymienić te, które najbardziej rzuciły mi się w oczy.
Na początek – list z Hogwartu. Elizabeth dostała go od Malfoya, co samo w sobie jest dziwne. Ot, nudziło mu się i postanowił odwiedzić którąś z przyszłych uczennic, by wręczyć jej takie powiadomienie? Wiem, że masz głęboko gdzieś kanon, ale skoro w opowiadaniu pojawiają się już sowy roznoszące pocztę, to może tutaj też powinnaś się nimi posłużyć.
Dalej jest atak Lucjusza w Zakazanym Lesie. Elizabeth dostaje Cruciatusem, a zaraz potem zachowuje się tak, jakby nic się nie stało. Nie sądzisz, że po tak ciężkim przeżyciu ciut dłużej powinna być w… powiedzmy, szoku albo czymś w tym rodzaju? W dodatku ten eliksir na skutki uboczne zaklęcia zadziałał zbyt szybko. Dziewczyna ledwo go przyjęła, a już wstała na nogi. To chyba powinno trwać choć odrobinę dłużej. No i to zachowanie względem nauczyciela i Pottera – było… dziwne. Nie wyobrażam sobie, by uczennica bezkarnie tak odzywała się do starszych od siebie osób, w dodatku w obecności dyrektorki.
Dalej rozdział siódmy, w którym ojciec Lizzy wysyła do niej list. Dziwię się, że praca w ogrodzie może być aż tak zajmująca, by nie mieć czasu na jakiekolwiek kontakty z własną córką. To wyjaśnienie pana Seymour było… nieudane. Choć pewnie zamierzone. Dalej. Skoro dziewczyny miały rzucone na siebie zaklęcie Muffliato, dlaczego rozmawiały z Malfoyem bez jego zdjęcia? Jeśli dobrze pamiętam, taka sytuacja chyba się powtórzyła. I mimo, że nie przeszkadza to w czytaniu, to jednak sobie jest i mnie zastanawia. Ten fragment dotyczący kociaków Pani Norris był, no, powalający po prostu. Uśmiałam się jak nigdy. Podobnie z tym o graffiti we Wrzeszczącej Chacie.
W rozdziale ósmym zdziwił mnie fakt, że James Potter tak po prostu podszedł do Elizabeth i pożyczył jej pelerynę. Na dodatek, sama pisałaś, że oni się prawie nie znają. Och, no i ta Niewidka. Skoro Lizzy używa zaklęcia kameleona, po jakie licho ją wzięła?
Dalej pod względem błędów (nie wiem, czy można to tak nazwać, brak mi słowa) takiego typu praktycznie wszystko jest tak, jak być powinno.
Podoba mi się to, że nic nie jest wzięte z kosmosu i zachowujesz ciąg przyczynowo–skutkowy.

W następnej kolejności mamy dialogi. One są po prostu genialne, szczególnie upodobałam sobie ten:
– Jest pan autentycznie wredny – odparłam, zmierzając już w stronę wyjścia.
– Trzymam image.
Och, no i rozmowa Lizzy z Malfoyem w rozdziale dziesiątym była wspaniała.
Jedyna sytuacja, kiedy miałam wrażenie, że rozmowa między bohaterami była sztuczna i wymuszona, to konwersacja między Elizabeth a Minerwą McGonagall w rozdziale IX. Całość nie trzymała się kupy i szczerze mówiąc, nie jestem w stanie podać Ci konkretniejszej przyczyny takiej, a nie innej opinii. Ogólnie nie mam w tym punkcie zastrzeżeń, bo wypowiedzi są swobodne i realistyczne. W dodatku oddają charakter postaci, co jest niezmiernie ważne. O wiele ciekawiej jest się dowiadywać różnych rzezy poprzez to, jak dana osoba się wypowiada, niż mieć wszystko podane na tacy, prawda?
Mam też zastrzeżenia co do zapisu dialogów. Używasz myślników, a stosuje się pauzy lub półpauzy. Powinnaś to poprawić.

Opisy są równie fascynujące i bardzo barwne. Potrafisz w ciekawy sposób określić, jak wygląda otoczenie danej osoby, przez co wszystko można sobie z łatwością wyobrazić. Jednak o wiele bardziej chciałabym Cię pochwalić za opisy uczuć wewnętrznych, które targają Elizabeth. Są po prostu niesamowite i niezwykle zazdroszczę Ci takiej umiejętności ich przedstawiania. Choć nigdy, nawet w niewielkim stopniu, nie utożsamiam się z bohaterami, co jest nieco dziwne, Tobie może się to udać. Teraz jest na bardzo dobrej drodze.
Rozbrajają mnie nadruki na koszulkach Draco. Są po prostu świetne, choćby ten:
Obrońca biednych i uciśnionych.
Płakałam po tym ze śmiechu, bo przypomniałam sobie podobną scenkę z udziałem takiego hasła, która naprawdę się wydarzyła.

Kolejnym punktem oceny są bohaterowie. Główną postacią jest Elizabeth Seymour, która na początku wywołała we mnie mieszane uczucia. Miałam wrażenie, że robisz z niej Mary Sue, w szczególności biorąc pod uwagę jej rzadki dar Passionencji. Zatem bardzo się ucieszyłam, że dziewczyna wcale nie jest taka idealna. Ma zarówno wady jak i zalety, co bardzo mi odpowiada. Cieszę się też, że piszesz w narracji pierwszoosobowej, co pozwala nam ją lepiej poznać.
Draco. O nim nie będę się zbyt dużo wypowiadać, bo byłabym nieobiektywna. Czytając serię pani Rowling nigdy nie lubiłam wielmożnego Harry’ego Pottera. O wiele bardziej podobała mi się kreacja młodego Malfoya i kłaniam Ci się do stóp, że postanowiłaś właśnie jego uczynić postacią pierwszoplanową. Mimo, że różni się od książkowej wersji, nadal w pewnym sensie zachowuje właściwy sobie sposób bycia. Weźmy choćby pod uwagę jego wypowiedzi. Pomijam już fakt, że jak sama napisałaś, jest podróbką Snape’a. Ogólnie bardzo podoba mi się to, że nie zmienia się z dnia na dzień, na siłę. Powoli zachodzi w nim jakaś przemiana, ale tak, jak to dzieje się u normalnego człowieka z krwi i kości.
Przyjaciele Elizabeth – Ted, Justin i Olivier oraz Victoire są dosyć ważnymi bohaterami w opowiadaniu. Napędzają akcję  sprawiają, że nie jest nudno. Mam do nich jednak zastrzeżenia. Mimo że są dobrze kreowani, zbyt rzadko o nich wspominasz. Pamiętam jedynie, jak wygląda Lupin, bo o nim w miarę często piszesz. Ale Whitehorse? Fenton? Nic, pustka. Nie pamiętam czy są wysocy, czy niscy. Nie wiem, który ma jaki kolor włosów, czy oczu. Boru, ja nawet nie wiem, który z nich jest Krukonem! Powinnaś co jakiś czas podawać nam wzmianki o każdym z nich, choćby te najmniejsze, by czytelnicy mogli sobie odświeżyć dane o określonej postaci.
A propos, nie znoszę Teda od chwili, gdy pokłócił się z Victoire za to co jej zrobił i za to, że wdarł się do umysłu Elizabeth. O ile na początku nawet go lubiłam, to teraz nie mogę o nim czytać. Postaraj się jakoś naprawić jego wizerunek. No, chyba że w Twoim zamiarze było zrobić z niego w pewnym momencie nieprzyjemnego bohatera.
Ogólnie bardzo dobrze kreujesz swoje postacie. Są realistyczne i zachowują się tak, jak powinny, tj. zgodnie ze swoim charakterem. W dodatku każdy znajduje się w opowiadaniu w jakimś określonym celu, nie bez przyczyny.

Twój styl bardzo mi się podoba. Jest przystępny i zrozumiały. W dodatku dowcipny z pewną domieszką absurdu, co jest dla mnie niezbędne. No i potrafisz doprowadzić mnie takiego stanu, że wypisuję Ovusiowi na GG głupoty większe niż zazwyczaj, a to swego rodzaju sukces.
Masz bardzo duży zasób słów, nie zauważyłam, by zdarzały Ci się powtórzenia. Najwyżej jedno, czy dwa. Piszesz ciekawie, bez lania wody, nigdy nie słodzisz, ale nie jesteś też zbyt poważna.
Intrygujesz, pozwalasz czytelnikom wytężać umysł, zastanowić się nad tym, co właśnie przeczytali. Po każdym rozdziale czułam niedosyt i nie mogłam się oderwać. Po prostu musiałam (i muszę) wiedzieć, co będzie dalej. Jesteś również oryginalna, czego brakuje w wielu innych tekstach, które byłyby dobre, ale nie mogą, bo brak im właśnie indywidualności i takiej odmienności, dzięki której by się wybiły.
Czuć Twoją obecność w każdym rozdziale. Widać, że bardzo Ci zależy na tym opowiadaniu. I oby tak zostało, bo jest naprawdę dobre. Masz talent i mam nadzieję, że odpowiednio go wykorzystasz.

 „Później po prostu była to sprawa zbyt błaha, by o niej z Nim rozmawiać.” – patrząc na cały prolog, powinno być kursywą. (Prolog)
„Przymknęłam teraz oczy i zatopiłam się w wspomnieniach.” – we wspomnieniach. (Rozdział I)
„[…] teraz znowu jej nie lubisz. - Warknęła Eliza […]” – z małej litery i bez kropki. (Rozdział I)
„- Elizabeth - matka nazywała ją pełnym imieniem […]” – z kropką i z wielkiej litery. (Rozdział I)
„Gdy tylko dotarli do niego, Eliza zawołała z radości, bowiem zauważyła na mapie zielonkawy samochodzik podobny do tego, którym jechali. Kierowała teraz rodzicami, mówiąc którędy mają jechać. Samochodzik dokładnie wskazywał miejsce, w którym się znajdowali. Zatrzymali się na parkingu i wysiedli z samochodu, ponieważ mapa wskazywała, że byli już blisko celu.” – powtórzenia: samochód; jechać; wskazywać. (Rozdział I)
„Pchnęła mosiężne drzwi, a jej rodzice nic nie mówili. Byli pod wrażeniem tego, co tu zobaczyli. Przed nimi były kolejne, tym razem srebrne drzwi.” – powtórzenie. (Rozdział I)
„I wykraść złoto, obrócisz się proch.” – się w proch. (Rozdział I)
„Galeonów, Cykli i Knutów - powiedział spokojnie mężczyzna.” – niepotrzebnie piszesz to wielką literą. (Rozdział I)
„Jak się okazało, nawet Quiddith z książki okazał się być prawdziwym.” – Quidditch. (Rozdział I)
„- Do prawdy?” – piszemy razem. (Rozdział I)
„Nie wiem, kiedy zasnęłam, ale kiedy się obudziłam, byłam już wypoczęta.” – powtórzenie. Można by to zastąpić słowem: gdy. (Rozdział II)
„Kiedy nie było wokół mnie światła, budziłam się w środku nocy przerażona i zalana potem.” – zlana potem. (Rozdział II)
„Lupin cały czas mówił o Victorie Weasley, dopóki ta nie przyszła do naszego przedziału.” – Victoire. (Rozdział II i pozostałe, w których występuje to imię)
„Zamknął gazetę i pokazał nam jej okładkę.” – Prorok Codzienny nie ma okładki, można to nazwać stroną tytułową. (Rozdział II)
„Oczy śmiały się.” – nie lepiej brzmiałoby: oczy się śmiały? (Rozdział II)
„Nie każdy potrafi wyczytać emocje z oczu. Można by rzec, że nieliczni. Ja miałam ten talent […]” – podawałaś tę informację na początku rozdziału, jak i w poprzednim. (Rozdział II)
„I czy profesor Malfoy naprawdę stwierdził, że się nadaje?” – nadaję. (Rozdział III)
„- Pan Malfoy opowie ci w drodze to laboratorium, ma przygotowane papiery dla twoich rodziców” – do laboratorium. (Rozdział III)
„- Może pan przejść do rzeczy i powiedzieć mi coś na temat tej konferencji? - spojrzał na mnie z lekceważącym wyrazem twarzy.” – z wielkiej litery. (Rozdział III)
„- Pańskie oczy nie mają wyrazu - uniósł brew, a ja zauważyłam w oczach zabłysło zaskoczenie.” – z wielkiej litery. (Rozdział III)
„- Co ma pan na myśli? - przygryzłam wargę.” – z wielkiej litery. (Rozdział III)
„Byli dużo bardziej uzdolnieni w tej dziedzinie, niż ja - spojrzałam zaskoczona na Malfoya.” – z wielkiej litery. (Rozdizał III)
„- Nic nie szkodzi, i tak chciałem z panią porozmawiać, panno Seymour - nauczyciel uśmiechnął się szeroko.” – z wielkiej litery. (Rozdział IV)
„- Eliksiry bardziej cię skłaniają, czyż nie? - dopytywał profesor Zielarstwa.” – to zdanie jest nielogiczne. Lepiej brzmiałoby coś takiego: Bardziej skłaniasz się ku eliksirom, czyż nie?
„Wiedział, że coś knuje.” – knuję. (Rozdział IV)
„Miał tę władzę, te moc, której nigdy nie postanowił wykorzystać.” – tę moc. (Rozdział IV)
„Cóż, zawsze wydawało mi się, że to oznacza nadzieje, ale Teddy był inny...” – nadzieję. (Rozdział V)
„Przez chwile myślałem, że wstaniesz i rzucisz na niego jakąś klątwę, za nim jeszcze zdążył cokolwiek powiedzieć.” – chwilę; zanim. (Rozdział V)
„[…] szare tęczówki, tak podobne to tęczówek Mistrza Eliksirów Hogwartu, były zgaszone nawet teraz, w nieopanowanej radości.” – brak przecinka. (Rozdział V)
„- Czuje się... bezpiecznie - szepnęłam w jego kompletnie przemoczoną, czarną szatę.” – czuję. (Rozdział VI)
„Flitwick uspokajał Teda, co nie zbyt działało, bo czarodziej był tak mały, że nie mógł nawet położyć dłoni, na ramieniu Lupina.” – niezbyt. (Rozdział VI)
„[…] zawołał Malfoy, ale nie wiele z tego zrozumiałam.” – niewiele. (Rozdział VI)
„Dopiero kiedy wrócił ze zdwojoną siłą, w gabinecie rozbrzmiały moje, urywane krzyki.” – bez przecinka. (Rozdział VI)
„Mama prosiła Cię pozdrowić i przeprosić, że nie pisze, ale jest zajęta pracą w ogrodzie.” –prosiła, by Cię. (Rozdział VII)
„Bolało, bardzo bolało, ale ona o tym nie wiedziała. Podejrzewałam, że ona chciała, żeby bolało […]” – powtórzenie. (Rozdział VII)
„- O jejku - zapiszczała wesoło.” – razem. (Rozdział VII)
„Żartuje przecież!” – żartuję. (Rozdział VII)
„On nie widzi świata po za tobą!” – poza. (Rozdział VII)
„- Nie prawda! - odezwał się pomysłodawca, a ja zachichotałam.” – razem. (Rozdział VII)
„Mogliście mi wcześniej powiedzieć, co dokładnie zamierzacie zrobić w Wrzeszczącej Chacie...” – we Wrzeszczącej Chacie. To się powtarza też później.(Rozdział VII)
„- Nie - odparowałam, ale Fenton uwielbiał wszelkiego typu konkurencję, nawet jeśli z góry był na przegranej pozycji.” – konkurencje. (Rozdział VII)
„Wiedziałam, że łapie jeden z ostatnich promyków tego roku.” – łapię. (Rozdział VII)
„Od pięciu minut próbuje zwrócić na siebie twoją uwagę – stwierdził […]” – próbuję. (Rozdział VIII)
„Noris miała małe i wszystkie nosiły równie idiotyczne imiona co ona sama: Porris, Borris, Dorris, Torris i Korris.” – Norris. (Rozdział VIII)
„- No, a słonie tańczą cha-che... - prychnęłam.” – cha-chę. (Rozdział VIII)
„Och, pomnik nie tylko był zupełnie zdeformowany, ale miał też zieloną ospę za równo na twarzy, brodzie, jak i szatach!” – zarówno. (Rozdział IX)
„Spojrzałam na nauczyciela Zaklęć i ponownie dopadły mnie wyrzuty winy.” – sumienia. (Rozdział IX)
„Tak doskonale wiedział, co chce powiedzieć.” – chcę. (Rozdział IX)
„Dzięki Malfoyowi jeszcze się nie pakuje.” – pakuję. (Rozdział IX)
„Chwilami wydawało mi się, że śnie.” – śnię. (Rozdział IX)
„Lewa ręka Sami-Wiecie-Kogo nadal pozostaje nie uchwytna.” – nieuchwytna. (Rozdział IX)
„Przysłuchując się tym szeptom, przyszło mi na myśl, że rozmowa toczy się o Lucjusz […]” – Lucjuszu. (Rozdział IX)
„- Jest jeszcze jedna, ja nigdy nie wykorzystuje swojej pozycji - syknęłam.” – wykorzystuję. (Rozdział X)
„- Powtarza się pan – mruknęłam, ale puścił tą uwagę mimo uszu.” – tę. (Rozdział X)
„- Wykonuje te prace najlepiej jak potrafię - powiedziałam po chwili.” – wykonuję. (Rozdział X)
„- Trafiło w Dumbledore’a, Seymour- prychnął” – brak spacji; brak kropki. (Rozdział X)
„Możesz sobie stracić tą szansę na Konferencję w każdy sposób.” – tę. (Rozdział X)
„- Co tu zrobisz? - warknął.” – robisz. (Rozdział XI)
„Chce sobie rzutkami porzucać!” – chcę. (Rozdział XI)
„Powinienem odejmować punkty wszystkim mieszkańcom domu Kurczaka za tą głupotę, którą sobą reprezentujesz.” – tę. (Rozdział XI)
„Zabijałem, bo chciałem, a nie, dlatego, że mnie zmuszono.” – bez przecinka. (Rozdział XI)
„Wstałam, więc, i zostawiając gitarę przy fotelu, przeniosłam się na kanapę.” – bez przecinka. (Rozdział XI)
„- Czuje się jak w mugolskim filmie - rzuciłam obojętnie.” – czuję. (Rozdział XI)
„Zdziczałeś przez to siedem lat.” – te. (Rozdział XI)
„Tak, jak się spodziewałam, zaraz odwiedziła mnie Elodie w zielonej piżamie, która niepokojąco przypominała tą, którą […]” – tę. (Rozdział XII)
„W ogóle rozwaliła mi się na łóżku Parsknęłyśmy cichym śmiechem, starając się, żeby nikt zza drzwi nas nie usłyszał.” – brak kropki. (Rozdział XII)
„- Ja wiem, że ty zawsze miałaś tą swoją cholernie dobrą intuicję, ale nie popadajmy w skrajność - powiedziałam poważnie.” – tę. (Rozdział XIII)
„Z tego coś się wywinie, czuje to.” – czuję. (Rozdział XIII)
„[…] zarządziła pani Carven, a Fenton nie chętnie wstał i odszedł.” – niechętnie. (Rozdział XIII)
„Pince z pewnością ma tą książkę - warknął.” – tę. (Rozdział XIII)
„- O szesnastej, ale odwołali nam Obronę Przeciw Czarnej Magii na ten tydzień, więc chyba o piętnastej - mruknęłam.” – Obronę Przed Czarną Magią. (Rozdział XIII)
„- Piętnaście punktów od Ravenclaw - mruknął niezadowolony Binns.” – Ravenclawu. (Rozdział XIII)
„- Lucjusz wprowadzi cię w to wszystko, ale jako twój ojciec chrzestny czuje obowiązek, aby poinformować cię o kilku sprawach.” – czuję. (Rozdział XIII)
„- Szpieguje dla Dumbledore’a - wyjaśnił z zadziwiającą łatwością.” – szpieguję. (Rozdział XIII)
„Draco, jesteś tu, bo czuje się w obowiązku poinformować ciebie, że wszystkie twoje przekonania to bzdura.” – czuję. (Rozdział XIII)
„I po raz pierwszy stwierdziłam, że Sanpe miał rację.” – Snape. (Rozdział XIII)
„- Idźcie - przyzwolił Voldemort, a ja zrozumiałam, jak wielką władze miał Snape ze swoim autorytetem.” – władzę. (Rozdział XIII)
„Miałam się przygotować na tą rozmowę i nie zrobiłam tego!” – tę. (Rozdział XIII)
„- McGlayer się nim interesuje, spróbuj wykorzystać tą informację - puścił moje pytanie mimo uszu.” – tę. (Rozdział XIV)
„Zanotowałam w pamięci, żeby kiedyś zapytać oto Malfoya.” – o to. (Rozdział XIV)
„Postanowiłam zakończyć tą grę.” – tę. (Rozdział XIV)
„A ja miałam tą idealną świadomość, że tak bardzo do siebie pasowali, że tak bardzo się kochali!” – tę. (Rozdział XIV)
„Wyszczerzyłam zęby, wpatrując się w tą dwójkę, która teraz chwyciła się za ręce.” – tę. (Rozdział XIV)
„- Ustaliśmy, że to będzie w wakacje, kiedy skończę szkołę.” – we. (Rozdział XIV)
„Niby to złowrogi i tajemniczy, a jednak prze zabawny, rozbawiony!” – przezabawny. (Rozdział XIV)
„Dlaczego znowu pozwoliłam mu sobie wmawiać, że ja coś do niego czuje?” – czuję. (Rozdział XIV)
„- Ja przynajmniej nie wykorzystuje swojej pozycji, profesorze- zdecydowałam się jednak, szukając zaczepki.” – wykorzystuję; brak spacji. (Rozdział XIV)
„- Z tego, co mi wiadomo, twoja matka niema żadnych problemów z Malfoyem.” – nie ma.
„W prawdzie był jeszcze dzieckiem.” – wprawdzie. (Rozdział XIV)
„Czy ty musisz stać pod tymi drzwiami jak to ciele i robić mi hałas, waląc tutaj jak do stodoły?” – cielę. (Rozdział XV)
„Zamiast tego, jak śmieje się z Elodie wniebogłosy, ujrzał jak traktowała mnie matka tuż po jego wizycie.” – śmieję. (Rozdział XV)
„- Mógłby mi pan wyjawić tą tajemnicę i powiedzieć jak niby mam wznieść te cholerne bariery?” – tę. (Rozdział XV)
„Sama, do licha, wzbudziłam w nim tą ciekawość!” – tę. (Rozdział XV)
„Anioły zatańczyłyby już po chwili ustąpić miejsca Olivierowi.” – zatańczyły, by. (Rozdział XV)
„Skupiłam się, podsunęłam mu pod nos tą chwilę, kiedy śpiewał dla mnie.” – tę. (Rozdział XV)
„Zobaczył mnie zupełnie innej strony, poznał część duszy, której nie miał prawa znać.” – zabrakło ci słowa. (Rozdział XV)
„- Stuart mógłby mnie nauczyć, ale muszę przemyśleć tą decyzję - powiedziałam cicho.” – tę. (Rozdział XV)
„Weszłam do środa.” – środka. (Rozdział XVI)
„Momentalnie podniosłam się w fotela i rzuciłam obu rudzielcom spojrzenie zwiastujące długą i bolesną śmierć.” – z fotela. (Rozdział XVII)
„Dziewczyna pozbierała się z ziemi i stanęła obok mnie, wpatrując się w zwierze.” – zwierzę (Rozdział XVIII)
„To miał być różowy, pluszowy pingwin, a nie prawdziwe zwierze!” – zwierzę. (Rozdział XVIII)
„Nie codziennie jeździ się na tego typu konferencje.” – niecodziennie. (Rozdział XVIII)
„Zbeształam się w myślach, za to, że od co najmniej trzydziestu sekund lustruje go wzrokiem, co zapewne nie uszło jego uwadze.” – lustruję. (Rozdział XVIII)
„Tak przynajmniej to sobie tłumaczyłam, bo Malfoy prowadzący miłą pogawędkę z stuletnim dziadkiem raczej nie był czymś normalnym.” – ze stuletnim. (Rozdział XVIII)
„Było trochę po dwudziestej drugiej, kiedy udałam się do łazienki (bo te drugie drzwi, jak się okazało, prowadziły właśnie do łazienki) […]” – powtórzenie. (Rozdział XVIII)
„Czuje ucisk w klatce piersiowej.” – czuję. (Rozdział XVIII)
„Łapie go za ramię, przytulam się mocniej.” – łapię. (Rozdział XVIII)
„Spojrzałam w dół na Frubo.” – Furbo. (Rozdział XIX)
„Każdy miał taki samy, zaokrąglony kształt, ale były zabarwione na różne kolory.” – taki sam. (Rozdział XIX)
„Później przysunęłam sobie cichutko krzesełko do miejsca, w którym było maleńskie okienko.” – maleńkie. (Rozdział XIX)
„Draco przyciągnął mnie do siebie i przytulił się do moich plecy.” – pleców. (Rozdział XIX)
„- Bo nie chcę mi się zmieniać twojego wyobrażenia o mnie.” – chce. (Rozdział XX)
„Na mugolskie ubrania przyszła niedawno moda w świecie magii, z tym, że czarodzieje dalej zdawali się być sto lat na mugolami.” – za. (Rozdział XX)
„Lis najspokojniej w świecie, stanął po między oboma zwierzętami.” – pomiędzy. (Rozdział XX)
„- Ja? Ja nic nie sugeruje - odparł rozbawiony.” – sugeruję. (Rozdział XX)
„Ja właśnie zmierzałam do na zaklęcia, zastanawiając się nad poranną rozmową z Tedem.” – bez do. (Rozdział XXI)
„Następną ofiarą padł stół Ravenclow, przez który dostał się do mnie pingwin.” – Ravenclaw. (Rozdział XXI)
„Tracił też wiele punktów ciężko zarobionych przez mieszkańców swojego domu i dostawał szlaban po szlabanie za nic u Filcha Kiedy zaś nauczyciel był wyjątkowo radosny - nie żeby można to było rozpoznać po jego wyglądzie - ktoś został wyśmiany.” – brak kropki. (Rozdział XXII)
„Przecież to zwierze nie było niczemu winne.” – zwierzę. (Rozdział XXII)
„Zsunęłam ze stóp meszty i już po chwili leżałam sobie na sofie z książką otworzoną na pierwszej stronie.” – czy ona przypadkiem nie zostawiła u nigo ostatnio butów?; otwartą. (Rozdział XXII)
„Później nie mogłam się już skupić wiedząc, że co jakiś czas odwraca swoja uwagę i patrzy na mnie, myśląc sam Merlin wie o czym.” – swoją. (Rozdział XXII)
„W akcie zemsty co chwile, niby to przez przypadek, rzucałam mu kopertami we włosy.” – chwilę. (Rozdział XXIII)
„- Czemu od razu zakładasz, że czegoś chce?” – chcę. (Rozdział XXIV)
„Paz… Sara - poprawiłam się niezadowoleniem” – z niezadowoleniem. (Rozdział XXIV)
„Odrzuciłam już nawet o siebie Sarę, liczyła się tylko ta cholerna książeczka.” – od siebie. (Rozdział XXV)
„- Powiedziałem tak? - powiedział jeszcze zburzony, chwilę później jednak jego głos zelżał.” – wzburzony. (Rozdział XXV)

Znalazłam też błąd, którego nie potrafię przytoczyć (oczywiście zgubiłam cytaty): pisze się Ain Eingarp, a Ty pisałaś Ein. Poza tym brakuje Ci akapitów w rozdziale IX.


Sądzę, że zasłużyłaś na bardzo dobry z plusem tak wielkim, jak ego Dracona.

 I na koniec – wiem, że nie zamierzasz robić z tego opowiadania telenoweli, ale jak dla mnie może być nawet Modą na sukces, tak bardzo przypadło mi do gustu! Jeśli kiedyś wydasz jakąś książkę, koniecznie mnie o niej poinformuj. Pierwsza zjawię się po autograf, a później wynajmę jako nadworną poetkę. Strzeż się!


Ależ się umęczyłam z tą oceną (mam nadzieję, że będzie choć trochę przydatna). Pan Wen mnie nie lubi i kiedy mam przed oczami wizję otwarcia Worda, ściska mnie w żołądku… Wybacz więc emilyanne za takie opóźnienia, ale cóż ja poradzę :)